Kultura

Gdyby czarna lista Hollywood istniała dziś…

Na czarną listę Hollywood wpisano wiele znanych osobowości amerykańskiego i światowego kina. Znalezienie się na niej oznaczało dla wielu osób zakończenie kariery, jaką mogli wieść dotychczas.

Fot. Warner Bros. / Filmweb

Trudno znaleźć państwo zachodnie, w którym obsesja na punkcie komunizmu oraz zapobieganie powstawaniu ruchów lewicowych były tak silne, jak w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie dwukrotnie doświadczyli wzrostu opresji państwowej oraz cenzury z powodu ich przynależności politycznych.

Powodem tego była czerwona panika – pierwszy raz doszło do niej od razu po wybuchu rewolucji październikowej w Rosji. Systemowy antykomunizm obudził się na nowo, zaraz po zakończeniu drugiej wojny światowej.

Czerwony strach przed filmowcami

Drugiej fali red scare towarzyszyło również inne duże wydarzenie – fala prześladowań, cenzurowania oraz opresji wobec osób o poglądach lewicowych w Hollywood. 

Na czarną listę Hollywood wpisano wiele znanych osobowości amerykańskiego i światowego kina. Znalezienie się na niej oznaczało dla wielu osób zakończenie kariery, jaką mogli wieść dotychczas. Jednym odmawiano przyznania funduszy, innych publicznie oskarżano o powiązania z ruchem komunistycznych.

Poza karą więzienia, odnotowano nawet wyroki skazujące na karę śmierci z powodu podejrzeń o “szpiegostwo” i powiązania z Kremlem.

Pierwszych dziesięciu

Pierwszą listę nazwano The Hollywood Ten – znaleźli się na niej m.in. nominowany do Oscara za najlepszy scenariusz Edward Dmytryk, a także późniejszy dwukrotny zwycięzca Academy Awards – Dalton Trumbo. Później dopisano do niej również inne znane nazwiska.

Wśród nich można było znaleźć m.in. niekwestionowanego mistrza amerykańskiego kina z pierwszej połowy XX wieku – Charliego Chaplina. Ponadto, reżysera kultowego Obywatela Kane’a (1940), a także Luisa Buñuela – ojca kina surrealistycznego. 

Rewolucja kulturowa – rewolucja lewicowa

Od tamtego czasu amerykańskie społeczeństwo przeszło wiele zmian. Pod koniec lat 60. miejsce miała rewolucja kulturowa, w której komuniści, anarchiści oraz inne ruchy skrajnej lewicy grały pierwsze skrzypce.

Upadła systemowa segregacja rasowa i prześladowania osób czarnoskórych. Do mainstreamu politycznego powróciły osoby, które przynajmniej deklaratywnie, prezentowały poglądy socjalistyczne.

Do Senatu oraz Kongresu dostały się osoby zrzeszone w Democratic Socialists of America, a Bernie Sanders dwukrotnie stał się bardzo ważnym graczem w prawyborach Partii Demokratycznej.

W czasach red scare publiczne poparcie dla tych polityków byłoby zawodowym samobójstwem. Dziś jednak, gwiazdy kina nie boją się publicznie ogłaszać swoich politycznych sympatii. Kto do nich należy?

Spike Lee

canburak/Flickr

Lee jest jednym z najbardziej znanych czarnoskórych amerykańskich reżyserów. W swoich filmach wielokrotnie poruszał problematykę rasizmu, walki klasowej, nierówności majątkowej, a także segregacji rasowej w USA. Za swój film BlacKKKlansman. Czarne bractwo (2018) zdobył Oscara w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany.

Poza deklarowaniem swoich poglądów w filmach, Spike Lee dwukrotnie (w roku 2016 i 2020) poparł Berniego Sandersa w wyścigu o nominację Partii Demokratycznej.

Adam McKay

The Hollywood Reporter/YouTube

McKay, podobnie jak Lee, zadeklarował swoje poparcie dla Berniego Sandersa. Poza tym, jest również aktywnym działaczem społecznym zrzeszonym w organizacji pozarządowej Represent.Us działającej na rzecz reformy obecnego systemu politycznego w USA.

Choć stowarzyszenie, którego jest członkiem, stara się nie wpisywać w dychotomię lewica-prawica, to on sam dumnie identyfikuje się z demokratycznym socjalizmem. W roku 2015, McKay wyreżyserował głośny film Big Short, w którym przystępnie opisał przyczyny i skutki kryzysu światowych rynków finansowych z roku 2008.

Jane Fonda

The Celebs Fact/Flickr

Wybitna amerykańska aktorka, znana z Barbarelli (1968) Czyż nie dobija się koni? (1969) i Młodość (2015). Nie zmieniła swoich poglądów od kilkudziesięciu lat. Na samym początku swojej kariery w Hollywood zaangażowana była w antywojenne protesty, a także aktywnie działała w ruchu feministycznym.

Wielokrotnie zwracała uwagę na to, w jaki sposób amerykańska administracja traktuje osoby natywne. Dziś, robi dokładnie to samo – aktywnie działa przeciwko ksenofobicznej polityce państwa Izrael w stosunku do Palestyńczyków. W 2006 roku Fonda oficjalnie poparła szwedzką Inicjatywę Feministyczną w wyborach parlamentarnych. W roku 2020 ogłosiła, że zagłosuje na senatora Sandersa w prawyborach Partii Demokratycznej.

Viggo Mortensen

Napa Valley Film Festival/Flickr

Aktor znany głównie z Captain Fantastic (2016) i Green Book (2018) po raz pierwszy publicznie zamanifestował swoje poglądy w 2009 roku. Podpisał bowiem wówczas deklarację z Toronto, krytykującą wybielanie historii państwa Izrael podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto. Dziś, deklaracja ta jest jednym z ważniejszych manifestów przeciwko łamaniu praw człowieka

W 2016 roku oficjalnie poparł Berniego Sandersa. Gdy senator z Vermont odpadł z rywalizacji, Mortensen obwieścił, że zagłosuje na Jill Stein, kandydatkę amerykańskiej Partii Zielonych. W przeciwieństwie do polskich “Zielonych”, Green party of the USA sprzeciwia się kapitalizmowi i postuluje wprowadzenie ekologicznego socjalizmu.

Gdy podczas kampanii do wyborów parlamentarnych w Hiszpanii, skrajnie prawicowa partia Vox użyła postaci z uniwersum Tolkiena – Aragorna, Viggo również zabrał głos. Publicznie sprzeciwił się używaniu granej przez niego postaci przez post-frankistów.

Popularne

Do góry