Opinie

Arogancka Platforma kontra Ikonowicz

wPunkt
Arogancka Platforma kontra Ikonowicz

Zadufana w sobie PO wychodzi z założenia, że skoro jest największym liczebnie ugrupowaniem w Sejmie to tym samym ma prawo do uzurpowania sobie przewodniej roli wobec innych będących w opozycji klubów poselskich a tym samym okazywać im niekiedy ostentacyjne lekceważenie.

fot. screen za yt/ monika jaruzelska

Każdy kolejny lider Platformy Obywatelskiej jest gorszy od swojego poprzednika. Nic zatem dziwnego, że formacja ta zakleszczyła się w kręgu własnych niemożności, które stara się nadrabiać ambicjonalnym narcystycznym zadęciem połączonym z egoistyczną arogancją – uważa szewc Fabisiak.

Platformie wciąż wydaje się, że jest niekwestionowanym liderem opozycji, którą uparcie nazywa zjednoczoną oczywiście pod swoim przewodnictwem. W związku z tym uważa, że może dyktować warunki innym opozycyjnym strukturom i wymagać od nich stosowania się do platformianych dyrektyw. Zadufana w sobie PO wychodzi z założenia, że skoro jest największym liczebnie ugrupowaniem w Sejmie to tym samym ma prawo do uzurpowania sobie przewodniej roli wobec innych będących w opozycji klubów poselskich a tym samym okazywać im niekiedy ostentacyjne lekceważenie. Wyrazistym tego przykładem było podejście Platformy do kandydatury Piotra Ikonowicza na Rzecznika Praw Obywatelskich.

Kiedy w ubiegłym tygodniu Sejm głosował nad kandydatami na rzecznika, to wszyscy posłowie z klubu Lewicy oddali swego głosy na zgłoszonego przez Koalicję Obywatelską czyli de facto Platformę Sławomira Patyrę. Wynikało to z wcześniejszych ustaleń zakładających, że opozycja będzie wzajemnie wspierać swoich kandydatów. Było to o tyle racjonalne, gdyż – jak to ujął Adrian Zandberg w wywiadzie dla PAP – „w sytuacji, kiedy rządzi PiS, lepiej, żeby rzecznikiem był pan Patyra, niż poseł PiS-u”. W podobnym tonie wypowiedział się jego partyjny kolega Maciej Konieczny akcentując, że „w imię demokracji prędzej socjalista poprze liberała niż odwrotnie”. Lewica z umowy z PO wywiązała się ale tylko jednostronnie. Posłowie Platforma w przeważającej większości oprócz 12 nie poparli bowiem Piotra Ikonowicza a dziewięciu platformianych demokratów – w tym tak znane postacie, jak choćby Jan Grabiec, Paweł Kowal, Sławomir Neumann, Paweł Poncyljusz i Ireneusz Raś – zagłosowało przeciw. Zdaniem szewca Fabisiaka PO zachowała się w tym przypadku jak drobny bazarowy cwaniaczek średniego lotu, który czerpie satysfakcję z tego, że w końcu udało mu się zrobić kogoś w konia.

Zachowanie Platformy było typowe dla tego ugrupowania. Musi ona kiedy tylko ma ku temu okazję okazać swoją wyższość. Dlatego nie tylko musiała obowiązkowo zgłosić swojego kandydata, lecz także ostentacyjnie zlekceważyć innego, znacznie bowiem lepszego merytorycznie pretendenta tylko dlatego, że jego kandydaturę wysunął ktoś inny, nieważne, że też z opozycji. Jak by bowiem nie porównywać, to Ikonowicz pod względem swojego dorobku w obronie ludzi pokrzywdzonych – a więc akurat w tej dziedzinie, którą powinien się zajmować Rzecznik Praw Obywatelskich – jest nieporównywalnie lepszy i bardziej kompetentny od dwóch pozostałych rozpatrywanych przez Sejm kandydatów. O Bartłomieju Wróblewskim nie ma co wspominać, szkoda na to czasu i energii.

Natomiast prof. Sławomir Patyra jest być może dobrym prawnikiem, lecz nie ma żadnych znanych powszechnie osiągnięć w dziedzinie będącej w zakresie działalności rzecznika. Patyra kieruje katedrą teorii i historii prawa na Uniwersytecie Technologiczno-Humanistycznym im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu. Cholerycznie przydatna specjalizacja w sam raz dla rzecznika – ironizuje szewc Fabisiak. Swego czasu Patyra obronił pracę doktorską na temat prawnoustrojowego statusu Prezesa Rady Ministrów w świetle Konstytucji z 2 kwietnia 1997 roku. Jednakowoż w pracy rzecznika bardziej przydatne od roztrząsania niuansów związanych z konstytucyjną pozycją premiera byłaby umiejętność bieżącego i skutecznego reagowania na ludzką krzywdę w czym Piotr Ikonowicz ma długoletnie doświadczenie.


Na podstawie sejmowego głosowania szewc Fabisiak dochodzi do takiego oto wniosku: dwie czołowe obecnie siły polityczne – zarówno PiS, jak i PO – w doborze kandydatów na Rzecznika Praw Obywatelskich nie biorą pod uwagę przydatności kogoś, kto taką funkcję miałby pełnić, lecz kierują się wyłącznie własnym partyjnym, a tym samym politycznym, interesem. Warto o tym pamiętać, gdyby zaczęli pieprzyć na temat wrażliwości społecznej, ochrony osób wymagających wsparcia tudzież innych cynicznie wygłaszanych sloganów.

Popularne

To Top