Opinie

Chiński autorytaryzm to żadne rozwiązanie

Chińska gospodarka już wyraźnie spowalnia. Dla socjologów sytuacja gdy poprawia się sytuacja szerokich mas rozbudzając ich nadzieje i aspiracje, a potem dochodzi do załamania, to sytuacja możliwej rewolucji.

fot. flickr

Chiny Ludowe starają się wykorzystać względne sukcesy w walce z pandemią propagandowo, na użytek zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny, próbując udowodnić wyższość swojego ustroju. Nie dajmy się nabrać i nie wylewajmy dziecka (tzn. demokracji) z kąpielą.

DEMOKRACJA VS. COVID: TAJWAN, KOREA POŁUDNIOWA I HONGKONG

Pojawiają się opinie, że autorytarny system polityczny ChRL jest kluczem do ich dość efektywnej reakcji na pojawienie się COVID-19. Tymczasem Chiny są tylko jednym z kilku krajów regionu, którym udało się sprawnie opanować pandemię i to wcale nie najefektywniejszym. Do sukcesów krajów Azji Wschodniej w walce z pandemią najbardziej przyczyniły się ich doświadczenia w walce z poprzednią epidemią koronawirusa (SARS) z 2003 roku. Demokratyczne mechanizmy wręcz w tym pomogły.

Taiwan, Korea Południowa i Hongkong (ten ostatni w ograniczonym stopniu) to demokratyczne kraje sąsiadujące z Chińską Republiką Ludową, które poradziły sobie z pandemią nie gorzej niż ChRL. Tajwan jest wręcz czempionem – zanotował jedynie 449 przypadków zarażeń! Taiwan i Korea, nauczone doświadczeniami epidemii SARS z 2003 roku zastosowały blokadę granic, system masowych testów, gromadzenia danych i kwarantanny. W Hongkongu istotna okazała się być także samoorganizacja ludność, do jakiej doszło przy okazji potężnych protestów przeciwko ingerencjom ChRL w autonomię tego państwa-miasta.

Oczywiście lista krajów demokratycznych, które radzą sobie z COVID-em dobrze lub nieźle jest dłuższa, wybrałem państwa Dalekiego Wschodu, żeby wskazać, że to zapewne pamięć SARS z 2003 roku pozwoliła im efektywnie reagować na pandemię. Chiny kontynentalne wcale nie były najskuteczniejsze w jej zwalczaniu.

CHIŃSKIE FANTAZJE KRAJÓW ZACHODU

W krajach Zachodu od dłuższego czasu dominują kiepskie nastroje. Po latach powojennej prosperity, awansu materialnego szerokich mas, w kolejnych dekadach klasa średnia zaczęła kruszeć, a popandemiczny kryzys może ją zupełnie zdemolować. Zrozumiała jest zatem fascynacja Chinami. Mają one przecież za sobą, odwrotnie niż Europa Zachodnia i USA, dekady bezprecedensowego wzrostu i redukcji nędzy.

Bliższe spojrzenie na Państwo Środka może jednak pozbawić wielu złudzeń co do jego systemu politycznego i społecznego. Ubóstwo i wycieńczająca praca, zwłaszcza na wsi wciąż jest udziałem setek milionów Chińczyków, zwłaszcza chłopów i robotników. Owszem, rozwija się tam klasa średnia, ale to w dużej części jest to klasa “pozłacana”. Składa się ona głównie z rodzin, które gotowe są zaharowywać się za ważne symbole statusu, jak nowy samochód i mieszkanie. Poza tym jednak ciuła ona każdego juana na czarną godzinę: na wypadek choroby – bo służba zdrowia jest horrendalnie droga, na starość – bo system emerytalno-rentowy wciąż jest szczątkowy. Brakuje jakichkolwiek osłon socjalnych i wsparcia, odpowiednich usług publicznych, które są podstawą istnienia szerokiej klasy średniej w stylu państw Zachodu.

Oczywiście istnieje klasa wyższa opływająca w luksusy i wysyłająca dzieci na amerykański uczelnie – w końcu Chiny to kraj wielkich nierówność. Awans do niej jest jednak trudny. Spędziłem w Chinach 6 lat życia, zarówno na prowincji jak i w metropoliach. Miastami i miasteczkami rządzą quasi-mafijne oligarchiczne kliki, powiązane sieciami korupcji i nepotyzmu. Przynależność do nich z punktu widzenia perspektyw życiowych jest daleko ważniejsza niż posiadane zdolności i kwalifikacje. Możliwości zdobycia których – na przykład dobrego wykształcenia – również zależy statusu materialnego rodziny.

Społeczeństwo urządzone jest na konfucjańskich zasadach, gdzie wymagane jest posłuszeństwo i potakiwanie autorytetom. Tak też urządzone są szkoły i uczelnie, gdzie wiedza przekazywana jest w archaiczny, nieefektywny sposób: dominuje jednostronny przekaz od nauczyciela do ucznia, panuje kult nauki na pamięć i sformalizowanych egzaminów. Podważenie tego porządku uderzyłoby fundamenty władzy, więc trudno oczekiwać dopuści ona do takich zmian.

WYBIERAM DEMOKRACJĘ

Niezwykle trudno będzie wyrugować systemową korupcję Chin bez dopuszczenia realnej oddolnej presji społecznej. Bez mechanizmów demokratycznych chińskie elity nie dokonają ustępstw na rzecz klas średnich i ubogich, redystrybucji bogactwa, która pobudziłoby rynek. Chińska gospodarka już wyraźnie spowalnia. Dla socjologów sytuacja gdy poprawia się sytuacja szerokich mas rozbudzając ich nadzieje i aspiracje, a potem dochodzi do załamania, to sytuacja możliwej rewolucji.

Czy do niej dojdzie? Trudno orzec, błędne prognozy mają kolosalną przeszłość. Wiem jednak, że z zawiązanymi oczami, nie wiedząc na którym szczeblu drabiny społecznej miałbym się urodzić, wolałbym urodzić się w kraju demokratycznym. W takim wciąż łatwiej jest poprawić swój los.

Popularne

Do góry