Opinie

Czy Gdańsk schowa głowę w piasek?

Zawarcie porozumienia między ruchem miejskim a stowarzyszeniem Wszystko dla Gdańska potwierdził podpis Prezydenta Pawła Adamowicza.

fot gdansk.pl

W październiku 2018r. trwała walka o fotel prezydenta Gdańska. Hasłem rozpoznawczym kampanii były zapowiedzi wielkich zmian. Gdańsk miał stać się pierwszym miastem w Polsce bez eksmisji na bruk. Dodatkowo w Gdańsku miało powstać 2 tysiące mieszkań komunalnych. Pomysł gdańskich społeczników i aktywistów poparł tragicznie zmarły Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz. Od podpisania porozumienia minęły dwa lata, ale przedstawiciele gdańskiego ratusza nie zrobili nic, by wywiązać się z obietnic. Jesienią możemy spodziewać się powrotu pandemii. Kryzys ekonomiczny, fale eksmisji, masowa bezdomność i rozkład wielu instytucji to przepis na rosnącą liczbę zgonów. Epidemia jest testem społecznej odpowiedzialności. Działacze Lepszego Gdańska proszą miasto o podjęcie natychmiastowych działań.

Mieszkania jak w Wiedniu? Nie w Gdańsku

Projekt działaczy Lepszego Gdańska miał całkowicie zreformować gdańską politykę społeczną i mieszkaniową. Pomysł był prosty i opierał się na przedwojennych doświadczeniach Wiednia.

„Chcieliśmy, by żaden Gdańszczanin nigdy nie trafił na ulicę, czy do noclegowni dla bezdomnych. Miasto miało nie zatwierdzać wyroków eksmisji bez przydzielenia mieszkania zastępczego. Programem nie byliby objęci lokatorzy, którzy zmieniają lokale w meliny, agresywni wobec sąsiadów i znęcający się nad rodzinami. Osobom z trudną sytuacją życiową zawsze przysługiwałby lokal zamienny”

– informuje Jędrzej Włodarczyk z Lepszego Gdańska.

Zawarcie porozumienia między ruchem miejskim a stowarzyszeniem Wszystko dla Gdańska potwierdził podpis Prezydenta Pawła Adamowicza. Po tragicznej śmierci Prezydenta Gdańska jego następczyni, Aleksandra Dulkiewicz kontynuowała politykę swojego poprzednika, wraz z wszystkimi zobowiązaniami wobec strony społecznej. Skończyło się jednak na obietnicach.

Kryzys mieszkaniowy zamieciony pod dywan

Sytuacja kryzysowa jaką jest zagrożenie epidemiologiczne w ciągu zaledwie dwóch miesięcy obnażyła wszystkie wady gdańskiej polityki społecznej i mieszkaniowej. Mimo szybkiego bogacenia się, miasto przez lata pozbyto się większości mieszkań komunalnych i socjalnych. Wiele z tych które pozostały, jest w tak opłakanym stanie technicznym, że nie opłaca się ich nawet remontować.

„Na przydział lokalu czekałam od 2002 do 2006roku. Formalności ciągnęły się latami. By uniknąć bezdomności musiałam zająć pustostan na gdańskiej Oruni za co stanęłam przed sądem. Sąd wstrzymał eksmisję z pustostanu żądając jednocześnie od miasta przydzielenia mi lokalu socjalnego. W uzasadnieniu powołano się na Konstytucję RP i Ustawę o Ochronie Praw Lokatorów. Sędzia poprosiła mnie, bym zaniosła wyrok do Urzędu Miejskiego i codziennie przypominała urzędnikom o swojej sprawie. Otrzymałam skierowanie do pośpiesznie wyremontowanego lokalu. W moim nowym mieszkaniu nie było prądu, bo wcześniej ktoś ukradł kable elektryczne. Umowa najmu skończyła się w 2011r. Moje dzieci dorastały. Poprosiłam więc o przydzielenie dwupokojowego mieszkania. Tym razem mieszkanie socjalne urządzono w dawnym hotelu robotniczym Stoczni Wisła w Górkach Zachodnich. Zimą temperatura w pomieszczeniach spadała tam do 12 °C. Gdy wstawiłam piecyk gazowy, by choć trochę ogrzać pomieszczenie oskarżono mnie o samowolę budowlaną. Sugestię, by w łazience był dostęp do prysznica odebrano jak domaganie się luksusów”

– wspomina Justyna, lokatorka mieszkania socjalnego.

W starym hotelu robotniczym przy ul. Łowickiej wydzielono 34 mieszkania socjalne pozbawione dostępu do urządzeń sanitarnych. Stłoczeni mieszkańcy byli pozbawieni możliwości wzięcia kąpieli. Grzyb pokrywający ściany obniża odporność organizmu, a oddychanie powietrzem przesyconym zarodnikami chorobotwórczych grzybów, sprzyja zapadaniu na choroby układu oddechowego, łącznie z gruźlicą. W przypadku ogłoszenia kwarantanny zamykanie ludzi w budynkach nie spełniających żadnych cywilizacyjnych standardów będzie zabójstwem na raty.

W trakcie pandemii wiele miejskich instytucji pomocowych świadomie zrezygnowało z wykonywania większości swoich ustawowych obowiązków. Zawieszono przydzielanie mieszkań komunalnych i socjalnych najbardziej potrzebującym. Oblaliśmy test społecznej solidarności. Najbiedniejszych pozostawiono samym sobie. Jeszcze nigdy na ulicach miasta nie było tylu bezdomnych. Pozbawieni opieki ludzie przemierzali wyludnione ulice nie mogąc liczyć na nocleg, kąpiel czy posiłek.

Żółwie tempo realizacji obietnic wskazuje na brak politycznej woli. Polityka mieszkaniowa podporządkowana zyskom prywatnych deweloperów była zaprzeczeniem wizji społeczników.

Budowa 1900 mieszkań byłaby gruntowną zmianą dotychczasowego modelu funkcjonowania miasta i jego polityki społecznej. W Gdańsku, tak jak w całej Polsce do końca czerwca nie wykonuje się wyroków eksmisyjnych. Jednak gdyby samorządowcy spełnili swoją obietnicę Gdańsk stałby się jedynym miejscem w Polsce, gdzie polityka mieszkaniowa faktycznie byłaby zbliżona do standardów znanych z Wiednia czy Helsinek. Tym samym zakaz pozbawiania ludzi dachu nad głową przestałby być chwilową łaską partii rządzącej. Byłby obowiązującym prawem.

Epidemia znieczulicy

Zdaniem wnioskodawców projektu brak zainteresowania samorządu bezpieczeństwem mieszkaniowym uboższych wynika z braku woli politycznej. Samorządowcy nie odczuwają również presji wyborców, czy opinii publicznej. Los eksmitowanych lokatorów nie jest tematem ani politycznie opłacalnym, ani medialnym.

Osoba Pawła Adamowicza jest w Gdańsku otaczana wielkim szacunkiem. I tylko dlatego, że na dokumencie widnieje jego podpis nie odrzucono umowy całkowicie.

Rządzący zdają sobie sprawę, że odrzucenie porozumienia byłoby odrzuceniem testamentu Pawła Adamowicza, a to byłoby medialnym strzałem w kolano. Milczenie jest więc najprostszym rozwiązaniem.

Jak dotychczas epidemia Covid 19 nie wywołała w Trójmieście zbyt wielu szkód. Jednak liczba przypadków wcale nie spada. Jesienią doświadczymy nowej fali zachorowań i zgonów. Epidemia będzie testem polityki społecznej miasta. Recesja pozbawi dachu nad głową setki ludzi. Opuszczeni i pozostawieni samym sobie, zostaną rzuceni na żer choroby.

„Kłopot w tym, że treść porozumienia była niezgodna z linią polityczną władz miasta. Przez lata kwestie mieszkań komunalnych, polityki społecznej i pomocy ludziom potrzebującym były spychane na dalszy plan. Niekiedy lokatorzy byli traktowani niezwykle brutalnie”

– przypomina Jędrzej Włodarczyk.

Budowa prawie dwóch tysięcy mieszkań jest dużym i kosztownym projektem. Nie można go porównać z darmowymi przejazdami dla dzieci i młodzieży. Jak dotychczas realizowano projekty tanie i popularne wśród wyborców. Wypełnienie obietnicy złożonej przez Pawła Adamowicza wymaga pieniędzy i lat systematycznej pracy.

Władze samorządowe nie planują swoich działań dalej, niż w perspektywie następnej kampanii wyborczej. Gdańscy samorządowcy przestraszyli się skali wyzwań.

Popularne

Do góry