Opinie

Nauka w służbie indoktrynacji historycznej

wPunkt
Nauka w służbie indoktrynacji historycznej

Realizowana przez pana Czarnka wizja nauczania historii w postaci indoktrynacji jest istotnym elementem tzw. polityki historycznej z lubością kultywowanej nie tylko przez PiS ale całą polską prawicę.

fot. FB Przemysław Czarnek

Spośród enuncjacji zaprezentowanych ostatnio przez ministra Czarnka większe zainteresowanie wzbudził jedynie fragment dotyczący praworządności Unii Europejskiej. Tymczasem, jak zauważa szewc Fabisiak, znacznie ważniejsze od opinii na temat pana Czarnka, który na unijną samorządność ma wpływ zerowy, jest to na co ma wpływ realny a mianowicie programy nauczania.

Zmiany w tych programach zapowiedział osobiście Jarosław Kaczyński chyba tylko po to by nikt nie miał wątpliwości do do tego, kto w tym kraju naprawdę rządzi. Można by to też odczytać w ten sposób, że o tym czego mają się uczyć małolaty decyduje wicepremier od bezpieczeństwa a minister od edukacji ma te dyrektywy ochoczo realizować co przyjdzie mu o tyle łatwo, że są one spójne z jego tokiem, jeśli można użyć takiego wyrażenia, myślenia. Być może minister Czarnek musiał się podeprzeć opinią Samego Prezesa aby tym samym zdobyć lepsze miejsce w rankingu zaufanych pisowskich polityków.

Jednakże, zdaniem szewca Fabisiaka, o wiele bardziej istotne od analizowania niejasnego podziału kompetencji w łonie rządu, ma sama istota proponowanych zmian programowych. Otóż dotyczą one ponadnormatywnego zwiększenia liczby godzin poświęconych na nauczanie historii, która ponadto ma być wpajana, jak to określono, dwutorowo – osobno historia Polski i osobno powszechna. Sama pomysł może w sumie nie jest głupi wszak pod warunkiem, że równolegle będą omawiane te same okresy historyczne – np.formowanie się faszyzmu w Niemczech i powstanie obozu w Berezie Kartuskiej a nie pomieszanie Władysława Łokietka z Napoleonem.

Szewc Fabisiak uważa, że historia może być nauką ciekawą ale niewiele przydatną w codziennym życiu i innym niż historyczny odcinku studiów czy pracy zawodowej. Po co komu przydatna jest znajomość daty bitwy pod Cedynią a o okrągłych rocznicach innych wydarzeń, czy tego będzie chciał czy nie, przypomną mu programy telewizyjne. Jego zdaniem, całą naukę historii – i Polski i powszechnej – można by ograniczyć do podania do wiadomości uczniów kilkudziesięciu podstawowych faktów co dałoby się zmieścić w jednej godzinie lekcyjnej tygodniowo. Natomiast gdyby nauczanie historii powinno służyć nie bezmyślnemu wykuwaniu dat, to należałoby skoncentrować się na analizie prawidłowości rozwoju historycznego oraz wynikających stąd konsekwencji. Jednak patrząc na to z drugiej strony szewc Fabisiak uważa, że tego rodzaju wysiłkowi intelektualnemu być może mogliby podołać nauczyciele historii ale chyba już nie mózgowcy opracowujący programy nauczania.

Taki sposób podejścia do nauczania historii byłby możliwy w przypadku modelu szkoły myślącej i refleksyjnej czego nieodłącznym elementem jest swobodna dyskusja z udziałem nauczycieli i uczniów. Z tego typu praktyką szewc Fabisiak zetknął się w IX klasie szkoły średniej. Wówczas nauczycielka geografii przeznaczyła dwie lekcje na nieskrępowaną dyskusję na temat porównania socjalizmu i kapitalizmu. Wbrew temu czego mogliby oczekiwać dzisiejsi znawcy PRL nie spotkały ją za to żadne szykany. Wręcz przeciwnie. Po dwóch latach awansowała na wicedyrektorkę szkoły.

Czy podobna sytuacja mogłaby mieć miejsce w obecnej wyzwolonej z okowów komunizmu Polsce? Pytanie to należy do rzędu retorycznych na co szewc Fabisiak ma kolejny przykład. Jeden z jego znajomych, który był na tyle młody, że uczęszczał do szkoły już w RP, został usunięty z lekcji religii ponieważ zadawał katechecie niewygodne pytanie. Można się nie tylko domyślać ale być niemal pewnym, że podobnie zostałby potraktowany każdy nastolatek, który ośmieliłby się mieć odmienne zdanie choćby na temat żołnierzy wyklętych czy też historii walki o niepodległość okresie PRL, które to tematy szczgólnie lansuje resort edukacji. Gdyby ośmielił się mówić o zbrodniach popełnianych przez wyklętych czy też kwestionować niepodległość PRL. Realizowana przez pana Czarnka wizja nauczania historii w postaci indoktrynacji jest istotnym elementem tzw. polityki historycznej z lubością kultywowanej nie tylko przez PiS ale całą polską prawicę. Skoro jednak nie umie się prowadzić normalnej i skutecznej polityki, to wówczas uprawia się politykę historyczną – wnioskuje szewc Fabisiak.

Tekst pierwotnie ukazał się na witrynie trybuna.info

Popularne

To Top