Opinie

Podział lewica-prawica nie odszedł do lamusa

Oczywiście Trzaskowski nie jest pierwszym, który przekonuje, że podział sceny politycznej na osi „prawica-lewica” stał się anachroniczny. Tak samo było w latach 90. Wtedy triumfy świeciła Trzecia Droga Tony’ego Blaira.

fot. fb / czarzasty official

Czy podział prawica-lewica jest nadal aktualny? Rafał Trzaskowski podczas multimedialnej prezentacji Platformy Obywatelskiej powiedział, że nie.

Wcześniej jego szef, Borys Budka, miał w tle logo Lewicy. Nie zgodziliśmy się na jego użycie, ale mniejsza o to. Istotniejsze jest to, że samo użycie logo Lewicy przeczyło słowom prezydenta Warszawy. Lewica jest, ma się dobrze i jest potrzebna, aby wspólnie pokonać PiS.

Maskowanie braku własnych idei

Mówiąc szczerze, nie dziwie się, że liderzy Platformy Obywatelskiej negują podział „prawica-lewica”. Partia, która kierują zawiera tak wiele sprzecznych poglądów, wartości i interesów, że uporządkowanie ich na tradycyjnej osi podziałów politycznych byłoby niemożliwe. A na pewno skończyłoby się znacznym odchudzeniem PO. Nie chcą tego, mają do tego prawo. Ale lepiej byłoby, aby nie wygłaszali poważnych politycznych diagnoz, które nie wynikają z pogłębionej analizy sił społecznych i ekonomicznych w społeczeństwie, lecz z analizy… układu sił w Platformie.

Danie drugiej świeżości

Oczywiście Trzaskowski nie jest pierwszym, który przekonuje, że podział sceny politycznej na osi „prawica-lewica” stał się anachroniczny. Tak samo było w latach 90. Wtedy triumfy świeciła Trzecia Droga Tony’ego Blaira, w wersji niemieckiej nazywana Nowym Środkiem. Panowie opublikowali wspólny manifest (w Polsce na łamach „Gazety Wyborczej”), a cała koncepcja była zbudowana na pracy teoretycznej Antony’ego Giddensa. Operacja przyniosła centrolewicy wspaniałe wyborcze triumfy. Ale później nie mniej wspaniałe wyborcze katastrofy. Socjaldemokraci rządzili jedną, zazwyczaj dwie kadencje. Były to jednak rządy nieliczące się z interesami tradycyjnego pracowniczego elektoratu. I ten elektorat od socjaldemokracji się odwrócił. I to nie na jedną kadencję, nie na dwie. Ale wygląda na to, że na zawsze. Poszedł w stronę prawicowych populistów, którzy jak rak niszczą zachodnią demokrację.

Od Rewolucji do pandemii

Podział prawica-lewica wywodzi się z okresu Rewolucji Francuskiej. Jego treść zmieniała się pod wpływem uprzemysłowienia, wytworzenia się klasy robotniczej i jej politycznej reprezentacji. Lewica na poziomie wartości wyrasta jednak z Rewolucji Francuskiej. Uważamy, że wolność i równość są nierozerwalne. Wolnym można być tylko w społeczeństwie równych. Oczywiście dzisiaj nie mówimy o równości jak w Związku Radzieckim. Nie mówimy jednak również o prostej równości szans. Państwo musi prowadzić aktywną politykę, aby wyrównywać możliwości osób ze środowisk o mniejszych możliwościach rozwoju.

Tutaj pandemia – niestety – przychodzi nam z pomocnym przykładem. W czasach edukacji zdalnej nie wystarczy po prostu zorganizować lekcji on-line i powiedzieć, że wszyscy macie takie same możliwości zdobywać wiedzę. Trzeba jeszcze niektórym dzieciakom kupić laptopy a do niektórych wsi pociągnąć światłowód z szybkim internetem. To zadanie państwa.

Szczepionkowy dowód

Pandemia pokazuje również, że jeszcze na jednym obszarze tradycyjne lewicowe myślenie łączące wolność z równością jest nie tylko etycznie słuszne, ale również społecznie użyteczne. Szczepienia. Przekonując do szczepień wiele razy padły słowa, że szczepionka przywróci zaszczepionym wolność. Będziemy mogli po zaszczepieniu wyjść do kina, teatru, na basen, obejrzeć mecz na stadionie. Tak zapewne będzie, jestem przekonany, że nauka może pokonać koronawirusa. Jest tutaj jednak jeden haczyk. Jeśli nie wyszczepimy ludzi w państwach globalnego Południa to wirus zmutuje w sercu Afryki i ta zmutowana wersja dotrze do wyszczepionej i pozornie bezpiecznej Europy. Jest ryzyko, że mutacja ta będzie odporna na znane nam szczepionki i cała tragedia rozpocznie się od początku. Światowa Organizacja Zdrowia ma tutaj rację. Nikt nie jest bezpieczny, póki wszyscy nie będą bezpieczni – tę mantrę powtarza WHO i jest to przekaz po prostu prawdziwy. A przy okazji potwierdzający, że lewicowe postrzeganie związków wolności i równości jest właściwe.

PO wyciąga wnioski z 2007

W Polsce w ten sposób relacje wolności i równości postrzega kilka milionów ludzi. Chcemy, aby państwo pozwoliło nam żyć tak jak chcemy – nie wtrącało się w sferę naszej wolności. Ale wiemy również, że warunkiem naszej wolności jest wolność innych. Dlatego państwo powinno prowadzić aktywną politykę na rzecz zmniejszania różnic majątkowych. Szanujemy przedsiębiorczość, ale stajemy po stronie pracowników. Gdy słyszymy o „tarczy finansowej” zgłaszamy postulat „tarczy socjalnej”, bo wiemy że gospodarka nie składa się tylko z przedsiębiorców, że są jeszcze ludzie pracy najemnej.

Liderzy PO rzucili postulat „koalicji 276”. Opozycja powinna mieć tylu posłów, aby odrzucać weto prezydenta Dudy. Oczywiście – chciałbym aby dzisiejsza opozycja miała taką swobodę rządzenia w nowym Sejmie. Przypomnę tylko analogię do roku 2007. PO wygrywa wybory. Prezydentem jest Lecha Kaczyński. Platforma ma możliwość budowy koalicji z LiD. Takie porozumienie z udziałem PO i PSL miałoby możliwość odrzucania wet prezydenta Kaczyńskiego. Tusk wybrał jednak wąską koalicję z PSL. A Kaczyński dał mu alibi dla niezbyt aktywnych rozliczeń okresu IV RP. Cieszę się, że PO wyciągnęła wnioski z tamtych błędów.

Kwestia moralna

Warto mieć możliwość odrzucania weta prezydenta Dudy. Trzeba jednak wiedzieć, po co to weto odrzucać. Mieć wspólną wizję rozwoju Polski. Bo na razie mamy z liberałami spory protokół rozbieżności. Czy wspierać publiczną służbę zdrowia czy raczej wzmacniać to co w ochronie zdrowia prywatne. Czy państwo powinno budować tanie mieszkania na wynajem, czy też wspierać finansowo deweloperów. Tych dylematów jest sporo. I wszystkie wpisują się w podział prawica-lewica. Podział ten wynika z wyznawania odmiennych wartości i reprezentowania interesów odmiennych (często antagonistycznych) grup społecznych. Lewica walczy o dostępną służbę zdrowia dla wszystkich, chcemy aby państwo prowadziło aktywną politykę mieszkaniową. Liberałowie mają odmienne propozycje w tym zakresie, bo reprezentują interesy swoich wyborców. Tak działa demokracja. Nie ma w tym nic złego. Ale trzeba to sobie uświadomić. Wypieranie ze świadomości podziału „prawica-lewica” polskiej demokracji nie wyjdzie na zdrowie.

Na koniec warto przytoczyć słowa Piotra Ikonowicza, który chyba najdobitniej skomentował słowa Trzaskowskiego: „Lewica to stawanie po stronie słabszych, to wybór moralny. Odrzucenie podziału na lewicę i prawicę to odrzucenie moralności”.

Lewicowe postrzeganie państwa, społeczeństwa, gospodarki jest w Polsce dobrze zakorzenione. Nie jest ono anachroniczne, przeszłościowe. Nie damy sobie tego wmówić. Politycy PO nie są pierwszymi, którzy chcieli nas do tego przekonać. Lewica jednak jest w Sejmie, jest na ulicach, jest internecie. Toczy żywą dyskusję również na łamach „Trybuny”. Nie damy się liberałom wysłać do muzeum. Powiem więcej, mamy w sobie więcej energii i przyszłościowego myślenia, niż wy.

Popularne

Do góry