Opinie

Roberta Biedronia katastrofa wyborcza

Czy Lewica jest w stanie przeanalizować przyczyny porażki i wyciągnąć wnioski na przyszłość ?

Nie ma się co oszukiwać. Trzeba powiedzieć to jasno i wyraźnie, wynik Roberta Biedronia to katastrofa Lewicy. Przyczyn tego dramatycznego wyniku upatrywać należy zarówno w osobie wystawionego kandydata jak i fatalnie adresowanym przekazie.

Zacznijmy od danych obiektywnych. I tak ok. 425 tys głosów oddanych na Biedronia, to niemal 2 mln głosów mniej niż na Komitet Wyborczy SLD (Lewica ) w ostatnich wyborach parlamentarnych. Z kolei wśród wyborców SLD według IPSOS Robert Biedroń otrzymał 21,2% głosów wobec 44,1% Rafała Trzaskowskiego i 19.8% poparcia udzielonego Szymonowi Hołowni. Wnioski płynące z wskazanych wyżej danych są dwa. Po pierwsze, kandydat nie spełnił oczekiwań bazowego elektoratu lewicy. Marnym pocieszeniem jest tu fakt, że elektoratowi lewicy w tych wyborach bardziej zależało na zmianie Andrzeja Dudy, niż ideowym głosowaniu w zgodzie ze swoimi przekonaniami.

Trzaskowski dla wielu wyborców Lewicy okazał się wczoraj, w wielu kwestiach, lepszym ”Biedroniem” od oryginału.

Po drugie i co chyba najważniejsze, oferta programowa zaprezentowana przez Biedronia nie miała wyraźnie określonych adresatów. Z jakich bowiem propozycji programowych zapamiętamy Biedronia, czym się wyróżniał, co zaproponował ? Na potwierdzenie tego warto podkreślić, że wśród najmłodszego elektoratu w przedziale 18-29 lar, Biedroń uzyskał niewiele ponad 7% poparcia.

Wizerunkowe kłopoty Biedronia rozpoczęły się już z chwilą nie spełnienia obietnicy rezygnacji z mandatu euro-poselskiego na rzecz prof. Moniki Płatek do czego przecież wyraźnie się zobowiązał. Jeżeli dodać do tego fatalny wynik w słupskim „ mateczniku ” mamy dopełnienie skali porażki. Ponad wszystko jednak Biedroń nie okazał się kandydatem poważnym i autentycznym. Skoncentrowanie kampanii na walce o elektorat LGBT, brak realnej oferty dla ludzi młodych i wykluczonych oraz dominujący w narracji symetryzm między PO, którą atakował równie ochoczo co PIS, nie przyciągając elektoratu centro-lewicowego, musiało doprowadzić do katastrofy.

W tym kontekście szczególnie niezrozumiałe jest koncentrowanie niemal całej aktywności i deklaracji programowych na walce o elektorat LGBT i odzyskanie tzw. elektoratu socjalnego z podnoszeniem na sztandarach haseł zamiast ekonomicznych to stricte obyczajowych. Nie wiem, czy wynikało to z niewiedzy, braku orientacji, czy ignorancji. Gdyby przyjrzeć się aktualnej sytuacji społeczno-gospodarczej, to Lewica zamiast topornie i nieco groteskowo bić w kapitalizm, co w XXI w. odstrasza ludzi przywiązanych do modelu gospodarki wolnorynkowej, powinna starać się koncentrować na walce o poprawę bytu ludzi wynagradzanych poniżej swoich kompetencji  w warunkach braku stabilności zatrudnienia. Biedroń fatalnie zdiagnozował kto z tej perspektywy stanowi docelową grupę wyborców Lewicy.

Podział społeczeństwa na klasę średnią i ludową w żadnej sposób nie tłumaczy paradoksu pomiędzy rzeczywistym a wyobrażonym, zdaniem wielu polityków Lewicy, trzonem swoich wyborców.

Dlatego zaryzykować należy twierdzenie, że  elektorat socjalny zdaje się być już tak mocno ekonomicznie zależny od atrapowej, a w dłuższej perspektywie wrogiej społecznie polityki PiS, że odzyskanie go będzie już chyba możliwe wyłącznie po utracie przez niego władzy.

W związku z tym to raczej najczęściej dobrze wykształcony prekariat (samozatrudnieni bądź czerpiący dochody z mało stabilnych poza-pracowniczych stosunków zatrudnienia) powinien podobnie jak i cała grupa drobnych przedsiębiorców, nauczycieli, urzędników i wolnych zawodów być obiektem zainteresowania, przekazu i troski ze strony kandydata Lewicy. Wśród postulatów Bieronia brak było wyraźnej i spójnej oferty dla miejskiej klasy średniej, drobnych rzemieślników, mikro i małych przedsiębiorców. Mało tego za grzech pierwotny i zasadniczy uznać należy brak sformułowania jakiejkolwiek oferty dla przysłowiowej ”Pani pracującej w Biedronce”, czy całej rzeszy młodych ludzi pracujących w niepewnych warunkach pracy i płacy, co jest szczególnie odczuwalne w dobie pandemii Covid-19 i związanych z nią skutków ekonomicznych na rynku pracy. Last but not least trudno jest racjonalnie komentować wczorajsze słowa Roberta Biedronia, że ” tym wynikiem pokazaliśmy, ze Polska nie jest skazana na prawicowe rządy”.

Czas refleksji po totalnej porażce, to środowiskowa zdolność do podjęcia zmian personalnych i kierunków działania. Pytanie kluczowe brzmi na ile Adrian Zandberg ma chęć do podjęcia wyzwania batalii o lewicowe przywództwo i start w wyborach o prezydenturę w Warszawie a na ile Włodzimierz Czarzasty zdolny jest do wyjścia z roli syndyka masy upadłości na rzecz odważnego kreatora lewicowej przyszłości. Czy Lewica jest w stanie przeanalizować przyczyny czerwcowej porażki i wyciągnąć konstruktywne wnioski na przyszłość ? Tego dowiemy się już w wyborach na Prezydenta Warszawy, a w skali ogólnopolskiej dopiero na wiosnę i jesień 2023 roku.

Popularne

Do góry