Opinie

Sztab Hołowni rozgrywa prawami osób LGBT+ dla własnych celów

Niestety, ale jako wieloletnia działaczka społeczna po raz kolejny spotykam się z “politykowaniem”, zamazywaniem faktycznych celów i tego, o co realnie walczymy w polityce.

fot. fb/ P. Nowak / P. Staroń

W weekend internet obiegły słowa Urszuli Brzezińskiej-Hołowni, żony kandydata na prezydenta, że nie popiera wprowadzenia równości małżeńskiej. Jako przyczynę podała fakt, że nie zna żadnej osoby homoseksualnej, która chciałaby wziąć ślub. Jestem po lekturze wywiadu z ekspertem ds. edukacji w sztabie Szymona Hołowni Przemysławem Staroniem, w którym tłumaczy nam jak powinniśmy rozumieć słowa Brzezińskiej-Hołowni.

Z tekstu Przemysława Staronia jasno wynika, że w jego opinii żona kandydata na prezydenta nie ma obowiązku interesować się aspiracjami osób LGBT. Z kolei w sprawie wprowadzenia równości małżeńskiej w Polsce, uważa że “aby zrobić wielki krok naprzód, czasami trzeba zrobić mały krok do tyłu”. 

Niestety, ale jako wieloletnia działaczka społeczna po raz kolejny spotykam się z “politykowaniem”, zamazywaniem faktycznych celów i tego, o co realnie walczymy w polityce.

Wypowiedzi osób publicznych charakteryzują się tym, że trafiają do szerokiego grona odbiorców, mogą być pocięte, wyjęte z kontekstu, przedstawione w złym świetle. Osoba wypowiadająca słowa i znająca ich wagę bierze za nie odpowiedzialność i może odnieść się do tych zniekształceń. W przypadku Urszuli Brzezińskiej- Hołowni oraz Szymona Hołowni tak się nie stało. 

Jako aktywiści i aktywistki napotykamy na mur, walcząc o podstawowe prawa człowieka. Ze strony konserwatystów takich jak Hołownia, słyszymy: “jeszcze nie teraz”, “to nie jest dobry moment”, “nasze społeczeństwo nie jest na to gotowe”. Kiedy jest niby ten dobry moment, żeby otrzymać szacunek i poszanowanie swoich podstawowych praw? Jestem sojuszniczką osób LGBT+ i uważam to za skandal, że w XXI wieku wszyscy obywatele i obywatelki Polski nie mają równych praw.

Kobiety też musiały walczyć o swoje prawa wyborcze, im również mówiono, że to nie jest ten czas. Patrząc w przeszłość nie ulega wątpliwości, że to był słuszny postulat. Czy dziś ktokolwiek poważny debatowałby nad tym, czy mamy prawo się uczyć, chodzić same po ulicy?

Politycy biorą odpowiedzialność za swoje słowa, a ich zadaniem jest poznawanie osób oraz problemów, które ich dotykają. Zasłanianie się niewiedzą przez Urszulę Brzezińską- Hołownię jest wygodne z punktu widzenia interesu politycznego, ale nie zwalnia z odpowiedzialności za rozwiązywanie problemów zwykłych ludzi.

Staroń uważa, że skoro problem jest trudny, to nie czas na krok do przodu. Uważam, że to wymówka do tego, aby nie zajmować się tematem. To przecież właśnie zadaniem nauczycieli oraz aktywistów jest edukowanie.

Możliwość zawarcia związku małżeńskiego to nie są – jak często mówią politycy – “postulaty”, tylko realne osoby i ich problemy. Za nimi kryją się tysiące ludzi i ich historie, od których politycy odwracają głowy i mają jedną odpowiedź: to nie ten moment. 

To, że ktoś nie zagląda w czyjeś prywatne życie, nie ma związku z tym, że walka o prawa odbywa się właśnie w sferze publicznej. Zgoda – politycy nie powinni interesować się czyimś życiem prywatnym. Jednak nie może to być argumentem w dyskusji i walce o prawa człowieka. Państwo za pomocą polityków, którzy uchwalają prawo ma umożliwić podjęcie decyzji i w nią nie ingerować. Jak mam podjąć decyzję, skoro nie mam do niej prawa a temat wykluczany jest ze sfery publicznej?

Paulina Nowak jest polityczką społeczną, aktywistką miejską oraz rzeczniczką prasową Lewicy Razem w Wielkopolsce.

Popularne

Do góry