Opinie

Straż miejska nie może normalnie pracować, minister Kamiński nie widzi problemu

Zdarzają się też komentarze, które sugerują, że ta nadzwyczajna sytuacja może zweryfikować realną przydatność i sens istnienia straży miejskich i gminnych

FOT FLICKR

Od 2 kwietnia na mocy rządowych rozporządzeń wprowadzonych na wniosek szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, związanych z walką z epidemią, na podstawie decyzji wojewodów straże miejskie i gminne zostały poddane zwierzchniemu nadzorowi policji.

Dające się zrozumieć obostrzenia sanitarne w dużej mierze uniemożliwiły normalną działalność interwencyjną tych służb miejskich, zahamowane zostało procedowanie tysięcy spraw wykroczeniowych, interesanci nie mogli załatwiać swych spraw w siedzibach straży, wiele wezwań w sprawach wykroczeń porządkowych i drogowych pozostało bez odzewu. Swoje zrobiło też to, że wielu strażników miejskich skorzystało z możliwości opieki nad swoimi dziećmi, przez co stan osobowy i tak zbyt szczupłej kadrowi służby został dodatkowo osłabiony.

Skutek rozporządzenia poddającego straże zwierzchnictwu policji był taki, że funkcjonariusze SM skupili się na czynnościach interwencyjnych związanych z pilnowaniem reżimu sanitarnego tj przestrzegania obowiązku noszenia maseczek i reguł społecznego „dystansowania” czy sprawdzali prawidłowość przebiegu kwarantanny. W ramach swych normalnych kompetencji w zasadzie SM interweniowała tylko wtedy, gdy zagrożone było życie i zdrowie ludzie lub bezpieczeństwo ruchu drogowego. Należy jednak podkreślić, że z informacji uzyskanych od funkcjonariuszy SM wynika, że tak czy inaczej w najpilniejszych i najbardziej drastycznych przypadkach naruszenia porządku starają się szybko interweniować.

Jednakże idąc wraz z odmrażaniem kolejnych sektorów gospodarki i zdejmowaniem przez Ministra Zdrowia kolejnych reżimów sanitarnych na ulice polskich miast wróciło normalne życie, w tym tysiące ludzi bez maseczek na twarzy, a wraz z tą aktywnością naturalnie bardziej widoczne stały się standardowe problemy porządkowe związane z wykroczeniami drogowymi, nieprawidłowo zaparkowanymi autami, nielegalnym zaśmiecaniem terenu i całą resztą grzeszków mieszkańców miast. Problem w tym, że mimo wielu apeli samorządowców, w tym Prezydentów np. Poznania, Gdańska czy Wrocławia wojewodowie i minister są głusi na te wezwania, co w świetle powolnego powrotu ruchu turystycznego do wielu miejsc stawia pod znakiem zapytania kwestię szansy na utrzymanie porządku na ulicach miast.

Zdarzają się też komentarze, które sugerują, że ta nadzwyczajna sytuacja może zweryfikować realną przydatność i sens istnienia straży miejskich i gminnych.

Niezależnie od powyższych wątpliwości wygląda na to, że rząd w tej sprawie odkleił się mocno od rzeczywistości i nie widzi naturalnej złości mieszkańców, nie mogących załatwić spraw z ich własnego „podwórka”. No ale do zdystansowania od realiów wojewodowie i ministrowie nas przyzwyczaili, niestety.

Popularne

Do góry