Opinie

SYLWETKA: Trzaskowski – prezydent niedotrzymanych obietnic?

Jakim właściwie prezydentem jest Trzaskowski?

Fot. FB / Rafał Trzaskowski

Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, został nowym kandydatem PO na prezydenta RP, zastępując w tej roli Małgorzatę Kidawę-Błońską. Kim jest i czy dotrzymuje wyborczych obietnic? Czy ma szansę na wygraną? Jaki jest sens tej zmiany? Co z Warszawą?

Rafał Trzaskowski ma 48 lat, wygląd uroczego chłopca i wciąż uważany jest za “polityka młodego pokolenia”. Na swoim koncie ma już całkiem sporo funkcji państwowych. Wygrane w 1 turze wybory prezydenckie (zdobył 56,6% głosów) przyniosły mu dodatkowo ogólnopolski rozgłos. Der Spiegel, zresztą mocno na wyrost, porównał go do Macrona i Trudeau.

Droga w górę

Trzaskowski jest z klasy wyższej, z tak zwanej “dobrej rodziny”. Jego ojciec był znanym jazzmanem, dziadek przedwojennym sędzią apelacyjnym, a pradziadek zakładał żeńskie gimnazja. Sam w jednym z wywiadów podkreślał, że rodzice „znali wszystkich ważnych ludzi w tym kraju”. W tym względzie wydaje się wręcz naturalnym następcą Kidawy-Błońskiej. Zanim został wybrany prezydentem stolicy, był wykładowcą zajmującym się sprawami międzynarodowymi. Przez całe życie związany z Platformą Obywatelską, najpierw był doradcą w europarlamencie, następnie europosłem i posłem. Za rządów PO był, przez mniej niż rok, ministrem cyfryzacji, a potem wiceministrem spraw zagranicznych. W żadnym z tych miejsc nie zostawił po sobie znaczącego dorobku. Stworzył wizerunek polityka energicznego, nowoczesnego i silnie proeuropejskiego. Uchodzi za liberalne skrzydło PO. 

Prezydent wszystkich warszawiaków?

Jakim właściwie prezydentem jest Trzaskowski? Najkrócej rzecz ujmując, mocno nijakim. 

Największe kontrowersje wzbudził na samym początku swojej kadencji, przyjmując kartę LGBT+, przygotowaną przez stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza. Karta zakłada utworzenie hotelu interwencyjnego dla osób LGBT+ w kryzysie, wprowadzenie miejskiego rejestru przestępstw homofobicznych i transfobicznych, zwiększenie dostępności wsparcia prawnego i psychologicznego poprzez utworzenie całodobowej infolinii, wzmocnienie działań antyprzemocowych w szkołach, wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, stworzenie centrum kulturowo-społecznościowego dla osób LGBT+, objęcie patronatem Parady Równości, powołanie pełnomocnika prezydenta ds społeczności LGBT+, wprowadzenie i wdrożenie Karty Różnorodności w Urzędzie Miasta i współpraca z pracodawcami przyjaznymi osobom LGBT+. Brzmi pięknie, prawda? 

Niestety, dotychczas prezydent zrealizował tylko jedną z danych obietnic, tj. objął patronatem Paradę Równości. Niektóre ze zobowiązań, jak wprowadzenie edukacji seksualnej w szkołach czy budowa społecznego centrum wymagają zmian w budżecie i nie są proste. Powołanie pełnomocniczki czy utworzenie infolinii nie powinno trwać półtora roku.

W maju tego roku Urząd Miasta Warszawy odmówił nadania numeru PESEL Victorowi, który ma dwie mamy i urodził się w Wielkiej Brytanii. Sprawa trafiła na biurko Trzaskowskiego, który umywając ręce przekazał ją wojewodzie, Konstantemu Radziwiłłowi (PiS), po którym nie należy się spodziewać działania na rzecz tęczowej rodziny. 

Kolejny raz przekonujemy się o tym, że liberalizm polityka Platformy sprowadza się do deklaracji i – być może – dobrych chęci. Społeczność LGBT+ potrzebuje prawdziwych działań, które zapewnią jej bezpieczeństwo. Zamiast tego sprawa karty LGBT+ wywołała kolejną falę homofobii i mowy nienawiści, nie przyczyniając się w żaden sposób do poprawy sytuacji.

Jako prezydent zawiódł jednak także w innych sprawach.

Szambo wybiło

Do awarii jednego z kolektorów, przesyłających ścieki z części Warszawy do oczyszczalni “Czajka” (najdroższej w Europie), doszło w sierpniu 2019, a usunięto ją w połowie listopada. W skutek awarii zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji podjął decyzję o zrzucie nieczystości do Wisły. W reakcji, TVP i zwolennicy PiSu zaczęli atakować Trzaskowskiego, przypisując mu winę za tę awarię. Faktycznie, prezydent trochę zawiódł, jeżeli chodzi o komunikację z mieszkańcami – nie było wiadomo, czy woda dostarczana do mieszkań, a pochodząca z Wisły, jest bezpieczna do picia (była) i panowało dużo chaosu. Awaria nie była jego winą, ale sposób radzenia sobie z tym problemem pokazał jaskrawo podstawową cechę tej prezydentury – niedecyzyjność i fasadowość.

Zieleń czy beton?

Prezydent obiecywał posadzić milion nowych drzew w pierwszym roku urzędowania – posadził 100 000. Ile wyciął? Nie wiadomo. Protestują mieszkańcy, protestują ekolodzy. Za to w ramach “zazieleniania miasta” w czasie ostatnich wakacji postawił przed ratuszem Strefę Relaksu. Na miejskim parkingu pojawiły się m.in. miejsca do siedzenia, donice z roślinami, foodtracki, mobilna biblioteka i (niedziałający przez większość czasu) recyklomat, a to wszystko za jedyne… 920 tys. złotych. Po kilku tygodniach wszystko zniknęło i wrócił parking. Zamiast inwestycji w zieleń, która pomaga walczyć z suszą, zmianami klimatu i poprawia jakość życia – drogie show.

Nowa forma, stara treść

Zamiast bezpieczeństwa i wygody pieszych – auta wciąż parkują na chodnikach. Ulegając naciskom kierowców na nowo otwieranych ulicach miasto mnoży pasy dla samochodów. Prezydent nie podjął też stanowczych działań w sprawie wypadków na przejściach dla pieszych. O planach dostosowania infrastruktury rowerowej do potrzeb 1,5-milionowej metropolii – cisza.

Można próbować bronić Trzaskowskiego wskazując, że coś tam się jednak udało. Wymiana warszawskich tramwajów na niskopodłogowe czy zamówienie 130 nowoczesnych autobusów elektrycznych to kroki w dobrą stronę. W końcu, po długich negocjacjach, prezydent podpisał w ostatnich dniach umowę na budowę zupełnie nowej linii tramwajowej łączącej 4 dzielnice. Otwarto kilka nowych stacji metra. Trzeba jednak zaznaczyć, że to prace realizowane według planu przyjętego wiele lat temu. Zlecono także prace koncepcyjne dotyczące budowy III linii metra (ale już nie IV i V, mimo obietnic, że ich planowanie rozpocznie w ciągu pierwszych kilku miesięcy swojej prezydentury). Propozycja przebiegu III linii – odwołująca się do archaicznych założeń – też nie przysporzyła prezydentowi poparcia i została ostro skrytykowana przez aktywistów z Miasto Jest Nasze. Nie została też zrealizowana wyborcza obietnica darmowych przejazdów dla licealistów. 

Słowa na wiatr

Nie są to jedyne niezrealizowane obietnice. Kolejną były darmowe miejsca w żłobkach dla każdego dziecka już w 2019 roku. Sytuacja znacząco się poprawia – miejsc jest prawie dwa razy więcej niż było – ale to wciąż za mało i nie wystarcza dla wszystkich.

Koronnym przykładem niezdecydowania Trzaskowskiego jest ulga przy przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności. W kampanii obiecał nie zmieniać zasad i pozostawić ją na poziomie 98% ceny. Następnie – szukając dodatkowych pieniędzy – wycofał się z ulgi , żeby pod wpływem nacisków społecznych wycofać się z tej decyzji. W rezultacie tracąc i część poparcia i 1,7 miliarda złotych, które mogły wpłynąć do budżetu miasta.

Można więcej, można lepiej

Warto też napisać, czego Trzaskowski nie obiecał, ale czego domagają się aktywiści – rozprawienia się z dziką reprywatyzacją, zadbania o zieleń w mieście, pomocy dla osób w kryzysie bezdomności (np. budowa miejskich łaźni, mieszkania wspomagane), budowy mieszkań komunalnych i TBSów, walki z gentryfikacją centrum i niekontrolowanym rozwojem rynku najmu krótkoterminowego. 

Miasto powinno też zapewnić mieszkańcom – i lokalnemu biznesowi – większe wsparcie w czasie epidemii. Tymczasem ratusz był powolny w obniżeniu czynszów w miejskich lokalach usługowych, a powiększenia terenów dla ogródków otwierających się kawiarni i restauracji chyba nikt nie planuje. Nauczyciele ani rodzice nie otrzymali wsparcia w zdalnej edukacji. Nie podjęto żadnych działań dostosowujących komunikację i infrastrukturę transportową do zmienionych potrzeb mieszkańców (tutaj petycja w tej sprawie).

Warszawa na drugim planie

Jeżeli Trzaskowski odniesie sukces i wygra z Dudą (co jest bardzo wątpliwe – ostatni sondaż z jego udziałem, z listopada 2019, daje mu w pierwszej turze 28% poparcia – a było to przed startem kampanii Hołowni i epicką porażką Kidawy-Błońskiej), to Warszawą będzie rządził komisarz wyznaczony przez premiera, a potem odbędą się wybory uzupełniające. Niektórzy już martwią się o to, że PiS może kolejny raz zmienić prawo, tak, by ich komisarz rządził do końca tej kadencji (2023). To jednak tylko spekulacje. 

Kandydat drugiego sortu

Na Twitterze już krąży hasztag #RezerwowyKandydat. Zarzut o to, że jest się “drugim wyborem” jest w tej sytuacji zupełnie naturalny i spadłby na każdego nowego kandydata. W czym był gorszy od Kidawy-Błońskiej jeszcze kilka miesięcy temu? Czemu nagle jest lepszym kandydatem? Dochodzą do tego zarzuty wobec PO o przedmiotowe traktowanie kobiet, co może na długo położyć się cieniem na polskiej polityce, sprawiając, że partie będą się bały postawić na kandydatkę, bez względu na jej kwalifikacje. Chociaż z ulgą myślę o tym, że w niepamięć pójdzie najgorsze hasło wyborcze jakie słyszałam – “Prawdziwa prezydent”.

Trzaskowski jesienią mówił w TVN24, że  nie może kandydować na prezydenta Polski, ponieważ “umówił się z warszawiakami” i nie da się pogodzić kampanii z kierowaniem miastem. Co powie teraz? Pewnie jakąś wersję “Polska wzywa”, w której on jest wiedzionym obowiązkiem bohaterem ruszającym na ratunek koleżance, partii lub wyborcom w opałach. Usłyszymy, że polska racja stanu nakazuje mu działać, bo nie można pozwolić na reelekcję prezydenta Dudy. 

Jak bowiem usprawiedliwić wymianę Kidawy-Błońskiej pozwalając jej zachować twarz? Pewnie niedługo się dowiemy, jakie wyjaśnienie zaproponują nam spece od PRu, ale wątpię, by został ono przyjęte pozytywnie. Prawda jest bowiem jedna: Kidawa sobie z kampanią nie radzi, jest nijaka, a jej sondaże poparcia są dramatyczne. Platforma musi działać szybko. Ale czy wybór Trzaskowskiego jest najlepszym rozwiązaniem?

Popularne

Do góry