Opinie

[WYWIAD] Feminizm, a transpłciowość w socjalizmie

Ley Trens było częścią umowy koalicyjnej, więc musi zostać przyjęte przez hiszpański rząd

fot. źródło: autor

W Hiszpanii trwają pracę nad Ley Trans – ustawą koalicyjną pomiędzy Podemos a Socjalistyczną Partią Robotniczą (PSOE), mająca na celu dostosowanie prawa do potrzeb osób transpłciowych i niebinarnych. W Polsce jedyne informacje o przepisach pojawiają się ze strony oponentów. Czym jest Ley Trans? O tym rozmawiam z Aitzole Araneta – transpłciową aktywistką, członkinią Podemos oraz parlamentarnej grupy pracującej nad ustawą. 

Aiztole Araneta: Ley Trans ma zastąpić aktualnie obowiązujące przepisy, wprowadzone w 2007 roku. Obecne prawo obejmuje jedynie zmiany administracyjne w dokumentach dla osób transpłciowych. Aby skorzystać z tej możliwości, trzeba być zdiagnozowanym przez psychiatrę, a następnie spędzić minimum dwa lata na leczeniu medycznym. W większości przypadków leczenie polega na przymusowym przyjmowaniu hormonów – nie można  na tym etapie wybrać, czy chce się je przyjmować. Głównym celem Ley Trans jest depatologizacja – nikt nie może za Ciebie zdecydować, kim jesteś oraz zmusić Cię do przeprowadzenia procesu medycznego.

Nowe prawo pozwoli również mniejszościom dokonać zmian w oficjalnej dokumentacji, włączając w to migrantów. Ustawa ma wypunktować wszystkie problemy związane ze zdrowiem, pracą, edukacją, sportem i życiem osób transpłciowych. Mam również nadzieję, że w toku prac parlamentarnych nie zostanie wykreślony zapis pozwalający ludziom nie mieć informacji o płci w dowodzie osobistym, jeżeli tego nie chcą. W spisie powszechnym pozostałaby informacja o przypisanej płci.

Kto jest za tą ustawą, a kto przeciw? Myślisz, że ma szansę zostać przyjętą?

Aiztole Araneta:
Jeżeli zapytałbyś mnie kilka miesięcy wcześniej, powiedziałabym, że nie. Dziś uważam, że ustawa zostanie przyjęta. Jestem członkinią grupy roboczej dotyczącej tego aktu prawnego oraz pracuję z ministrą ds. równości, która naciska, aby przyjąć proponowane przepisy. Z pewnością nie będzie to łatwe – może zostać zgłoszonych wiele poprawek. 

Mamy też problem wewnątrz koalicji – pomiędzy socjalistami a Podemos. Ministra ds. równości należy do Podemos, a cała polityka równościowa była wcześniej w kompetencjach  PSOE. Istnieje więc nieformalny spór między pierwszym wiceprezydentem PSOE oraz ministrą. Dodatkowo feministki z partii socjalistycznej, które są bardziej feministkami drugiej fali (może zbytnio generalizuje, ale tak bym je sklasyfikowała), uważają, że osoby transpłciowe wzmacniają stereotypy kobiecości, podczas gdy rolą  feminizmu jest walka z tymi stereotypami. W skrócie, ich przekaz polega na tym, że płeć kulturowa jest oparta o stereotypy, a dyskryminacja kobiet oparta – na genitaliach i chromosomach. W mediach przedstawiają narrację, że genitalia determinują płeć, a brak potrzeby przeprowadzania diagnozy medycznej pozwoli wielu mężczyznom uciec przed zarzutami o przemoc w związkach, molestowanie seksualne, a także da im pole do nadużywania prawa celem uzyskania korzyści. Przykładowo – pracodawca uzyskuje korzyści, gdy zatrudnia kobiety poniżej 30. roku życia. 

Jaka jest Twoja odpowiedź na zarzuty stawiane przez „radykalne feministki”?

Zapomniałam powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy. Te feministki twierdzą, że prawo pozwoli rodzicom, którzy mają  syna, a chcą mieć córkę (co wydaje mi się niedorzeczne, bo poznałam wiele rodzin z dziećmi transpłciowymi i żaden rodzic nie chce, by jego dziecko doświadczyło transpłciowości) wymusić na dziecku chirurgiczną zmianę genitaliów i podawać mu hormony. Co oczywiście nie jest możliwe, bo terapia hormonalna ma sens tylko wtedy, gdy w organizmie uregulowany zostanie system hormonalny. Sama chirurgia narządów płciowych jest zabroniona przepisami międzynarodowymi. 

Jeżeli chodzi o zarzuty używania prawa przez mężczyzn do oszustw, warto przytoczyć przykład Portugalii, Malty i Argentyny, które mają podobne regulacje. Nadużycie przepisów jest czymś niezwykle rzadkim. W Argentynie przez 9 lat funkcjonowania wskazanych regulacji prawnych odnotowano dwa takie przypadki – mężczyzn, którzy chcieli zostać formalnie kobietami, by uciec od odpowiedzialności prawnej. W Hiszpanii taka ucieczka nie będzie możliwa, ponieważ Twój numer ID w dowodzie pozostaje niezmieniony. 

Dodatkowo, jeżeli tacy mężczyźni będą mieli zarzuty o pobicie partnera czy molestowanie, dane z tego czasu będą rozpatrywane w sądzie. Mówię o tym dlatego, że prawo dotyczące przemocy w Hiszpanii jest oparte na płci i mężczyzna może dostać większy wyrok za stosowanie przemocy w rodzinie niż kobieta. 

Myślę, że przeciwnicy nie zdają sobie sprawy z tego, że ostatnią rzeczą, jaką mężczyźni, którzy dopuszczają się przemocy wobec kobiet chcą zrobić, jest zostanie prawnie kobietą. Oni nie chcą mieć nic wspólnego z byciem uważanym za kobietę. 

Innym aspektem jest doświadczenie życia osób transpłciowych nie posiadających właściwych danych w dokumentach. Jeżeli ja będę miała w dokumentach napisane Mark, płeć męska i pójdę do banku czy na lotnisko to zostanę oskarżona o używanie czyjś dokumentów. Miałabym również problemy ze znalezieniem pracy. Ci mężczyźni, którzy próbowaliby wykorzystać to prawo do oszustw, spotkaliby się z podobnymi problemami. 

Wreszcie: istnieje międzynarodowa zasada przeciwko oszustwom. Jeżeli ktoś użyje prawa niezgodnie z jego intencjami dla własnych korzyści, do oszustw lub by uciec od innych regulacji, musi się liczyć konsekwencjami swojego działania. 

Słyszałem również o proteście głodowym osób transpłciowych. Czy możesz opowiedzieć o tym coś więcej?

Wolałabym nie wypowiadać się w imieniu osób strajkujących. Mogę powiedzieć, że w związku z protestem kilka mniejszych partii, które nie mają reprezentacji w parlamencie, zobowiązało się naciskać na wprowadzenie nowych przepisów prawnych.. Ich postulaty dotarły do parlamentu tydzień temu.. Teraz rząd ma miesiąc na odpowiedź, czy je akceptuje. To z pewnością nie ułatwi współpracy między PSOE a Podemos w celu wypracowania ostatecznych założeń ustawy. Ley Trens było częścią umowy koalicyjnej, więc musi zostać przyjęte przez rząd. Oba rozwiązania mają wady i zalety, ale uważam, że przyznanie dodatkowego czasu na negocjacje jest bardziej korzystnym rozwiązaniem.  

Co byś powiedziała osobom transpłciowym z innych krajów, które wciąż muszą walczyć o swoje prawa? Jakich rad byś im udzieliła? 

Może to oni powinni udzielić mi rad? Z pewnością mają trudniejsze historie, związane z życiem w miejscach, które mogą być nawet niebezpieczne dla osób transpłciowych. 

Powiedziałabym, że przekonywanie, walka i aktywizm potrafią zdziałać wiele. Jednocześnie uważam, że te irracjonalne lęki o przyszłych prawach, które regulowałyby status osób transpłciowych pochodzą (zwłaszcza te o molestowaniu, oszustwach) ze strony skrajnej prawicy i trumpistów. Rozmowy o feminizmie lat 80. odbywają się nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Pojawiły się m.in w Wielkiej Brytanii, co spowodowało ogromny backlash w opinii publicznej – osoby transpłciowe są tam w gorszej sytuacji niż pięć lat temu. Uważam, że jest to nacisk środowisk konserwatywnych, które często są obecne w rządach. Dziś zwłaszcza aktywizm i praca u podstaw są nam wszystkim potrzebne. Musimy opowiadać o swoich doświadczeniach,ponieważ ludzie nie wybierają tego, kim są. Celem państwa powinna być ochrona praw obywateli.Jeżeli państwo nie staje w obronie “swoich”, a wręcz podważa zasadność należnych im praw, to musimy o tym mówić głośno.  Nie tylko w tym konkretnym kraju, ale na arenie międzynarodowej, bo w takiej sytuacji atakowane są prawa człowieka. Prawo do bycia sobą jest najbardziej fundamentalnym prawem. Nie można zaplanować swojego życia bez możliwości bycia sobą. Nie tym, kim się wybrało. A tak nam mówią – wybraliście płeć na podstawie złych stereotypów. To nieprawda. Niczego nie wybraliśmy, już jesteśmy sobą. To musi podlegać ochronie prawnej, a ludzie powinni być na ten temat edukowani. 

Dlatego uważam, że osoby transpłciowe, które doświadczają ciężkich chwil w swoich krajach, muszą zabrać głos. Muszą znaleźć sojuszników i razem walczyć o swoje prawa.

Aitzole Araneta jest seksuolożką i specjalistką ds. równości. Urodzona w Donostii (San Sebastian), pracowała w teatrze jako aktorka i przy projektach kulturalnych. Jako ekspertka jest członkinią grupy roboczej pracującej nad rządową ustawą o transpłciowości. Aktywistka, członkini wielu ruchów społecznych i kolektywów, zapoczątkowała ruch na rzecz depatologizacji transpłciowości. Przez 8 lat była członkinią grupy roboczej, z którą Światowa Organizacja Zdrowia konsultowała zmiany w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób w kwestiach dotyczących transpłciowości. Jej teksty były publikowane w książkach, takich jak „Transfeminizm albo barbarzyństwo”, „Tranzycje”, „Transseksualność, dojrzewanie i edukacja”. Współautorka i współedytorka opracowania „Duma jest nasza” oraz licznych artykułów. Była kandydatką na burmistrzynię Donostii, jako pierwsza osoba transpłciowa kandydująca na urząd burmistrzyni stolicy jednej z hiszpańskich prowincji. Aktualnie rzeczniczka grupy radnych Elkarrekin Podemos Donostia.

Popularne

Do góry