Opinie

Zanim wyrzucicie kolejne 1800 rodzin

Łatwiej jest wesprzeć rodzinę zalegającą z czynszem, póki jeszcze ma gdzie mieszkać. Lęk przed eksmisją nie sprawia, że rodzina staje się bardziej wydolna finansowo.

fot Mihály Köles / unsplash

W Warszawie toczą się postępowania eksmisyjne wobec 1800 rodzin. To potwierdza tezę, że głównym podmiotem eksmitującym jest władza publiczna, choć zgodnie art. 75 Konstytucji RP powinna ona „przeciwdziałać bezdomności”, a nie ją wywoływać. Eksmisja nie rozwiązuje właściwie żadnych problemów, tworząc wiele nowych.

Łatwiej jest wesprzeć rodzinę zalegającą z czynszem, póki jeszcze ma gdzie mieszkać. Lęk przed eksmisją nie sprawia, że rodzina staje się bardziej wydolna finansowo. Długi czynszowe ciągną się latami. Duża ich część to odsetki od odsetek, a także naliczane tzw. karne czynsze w wysokości dwu- a nawet trzykrotnego czynszu. Teraz już odszkodowanie za bezumowne zajmowanie mieszkania nalicza się w wysokości dotychczasowego czynszu, bo uznano, przynajmniej w stolicy, że jeżeli ktoś nie ma złotówki o tym bardziej nie będzie miał 2 zł. Ruch lokatorski wielokrotnie proponował, aby dokonać powszechnej amnestii czynszowej, przynajmniej w tej części, która pochodzi z owych drakońskich karnych naliczeń oraz odsetek od nich. Jednak miasto woli mnożyć te liczby na papierze i upierać się przy eksmisjach.

Powodem niedostatecznego wspierania rodzin zagrożonych eksmisją jest przekonanie, że należy tych ludzi ukarać. Jednak wśród tych, którzy zgłaszają się do Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej po pomoc nie sposób znaleźć takich, którzy „zasłużyli” na wyrzucenie z mieszkania. Najlepszy dowód, że wśród tych, którzy docierają na rozprawy sądowe w sprawie eksmisji, zdecydowana większość uzyskuje w wyroku uprawnienie do lokalu socjalnego. Cała operacja, więc sprowadza się do przeniesienia do mniejszych mieszkań o niższym standardzie. Ludzie trafiają do zatęchłych, zagrzybionych nor, bez łazienek z toaletą w korytarzu i z ogrzewaniem na prąd i wciąż mają do spłacenia długi powstałe w poprzednich mieszkaniach.

Dorastająca młodzież często wchodzi w życie z długami, które powstały zanim osiągnęli pełnoletniość. Przypomina to mit o Syzyfie. Bo do długów czynszowych dochodzą chwilówki i astronomiczne rachunki za prąd, którym teraz przyjdzie się grzać, żeby nie zamarznąć. Zdarza się też, że w wyroku zaocznym orzeka się eksmisję bez lokalu socjalnego. I raptem powstaje problem dzieci, które przecież nie mogą być bezdomne, więc trafiają do rodzin zastępczych, takich które mają gdzie mieszkać. A przecież gdyby te tysiące złotych wydawane lekką ręką na pobyt dzieci u obcych dostała rodzina biologiczna to nie byłoby wielu eksmisji i dramatów.

Popularne

Do góry