Polska

Ireneusz Raś: „Budka chciał się zemścić na mnie i Pawle Zalewskim”

Ireneusz Raś: „Budka chciał się zemścić na mnie i Pawle Zalewskim”

„Borys chciał się zemścić na mnie i na Pawle Zalewskim za odważne słowa. Ale jak ktoś ma odwagę, żeby wnioskować o debatę, by się – jak to młodzi ludzie dziś mówią – ogarnąć, to trzeba wyciągnąć wnioski i rozmawiać” – przekonywał Raś.

fot. FB Ireneusz Raś

„Borys chciał się zemścić na mnie i na Pawle Zalewskim za odważne słowa. Ale jak ktoś ma odwagę, żeby wnioskować o debatę, by się – jak to młodzi ludzie dziś mówią – ogarnąć, to trzeba wyciągnąć wnioski i rozmawiać”mówił w wywiadzie dla Rp.pl Ireneusz Raś. Były już członek Platformy zwrócił uwagę, że Borys Budka mimo apeli, nie zwołał posiedzenia Rady Krajowej PO na temat sytuacji partii, więc nie może mieć pretensji za publiczną krytykę.

Posłowie Ireneusz Raś i Paweł Zalewski zostali w piątek wykluczeni z PO. Zarząd partii uzasadniał to „działaniem na szkodę Platformy”. Obaj podpisali niedawno list razem z ponad 50 parlamentarzystami PO i KO, w którym znalazł się m.in. apel o zmiany w partii. Wykluczeni zareagowali na decyzję zarządu zdziwieniem, podkreślając, że nie znają jej przyczyn.

W poniedziałek Raś wypowiadał się w Rp.pl na temat swojego wyrzucenia. Odniósł się m.in. do zarzutu, że nie krytykował partii na posiedzeniach wewnętrznych gremiów, tylko w mediach.

„Jeżeli organizujemy Radę Krajową w Rzeszowie, gdzie odbywają się wybory prezydenta, to nie po to, byśmy dyskutowali o wewnętrznych problemach PO. Gdybym wtedy taką debatę prowadził, nie tylko zaszkodziłbym Platformie, ale obiektywnie zaszkodziłbym wyborom w Rzeszowie. Tego odpowiedzialny polityk nie może zrobić” – wyjaśniał.

„Moi koledzy stawiali od wielu miesięcy prośbę, aby taka Rada Krajowa z dyskusją się odbyła, ale w miejscu neutralnym. Borys Budka takiej Rady Krajowej przez miesiące nie zwoływał” – dodał.

Przyznał, że zwołując radę w Rzeszowie lider PO wypełnił wymóg statutowy, by rada odbyła się raz na pół roku, ale „pod osłoną Rzeszowa uniknął szczerej rozmowy”.

Raś przypomniał, że zabrał głos na zamkniętym posiedzeniu klubu KO w ubiegłym roku i wtedy przewidywał „problemy i pułapki”, w których PO znalazła się w następnych miesiącach. „Platforma musi się zdefiniować na nowo. Sporo się zmieniło, trzeba sobie uczciwie powiedzieć, jaką partią chcemy być” – zaznaczył.

Pytany był także o kontrpropozycje Platformy na Polski Ład stworzony przez PiS.

„Kiedy tworzyliśmy wielką Platformę, jeśli nasi rywale przygotowywali się do projektu politycznego, my mieliśmy kontrpropozycje i dokładnie w tym samym dniu albo nazajutrz odbywał się olbrzymi meeting i komunikat dla społeczeństwa” – powiedział. „Dziś to nie Ireneusz Raś, Paweł Zalewski czy Grzegorz Schetyna odpowiada za to, jak Platforma jest przygotowana do takich starć” – dodał.

„Po 2015 roku ci, którzy na mnie podnieśli w piątek rękę bezpośrednio krytykowali w mediach poczynania Grzegorza Schetyny” – przypomniał Raś. Tymczasem Schetyna odbudowywał w tych latach siłę opozycji. „To szacun przy tym, co dziś widzimy. Zjazd za Borysa Budki z 25 do 12 procent musiał wywołać krytykę wewnętrzną. Branie tego do siebie jest głupotą” – oświadczył.

Przypomniał, że wspierał Borysa Budkę, odkąd śp. Tomasz Tomczykiewicz przedstawił go jako „młodego, zdolnego”. „Dziś widać, że Borys w pojedynkę nie da rady. Kogo dziś słucha, nie wiem, ale słucha na pewno złych doradców” – ocenił Raś. Jego zdaniem „trzeba być gotowym na trudne decyzje i dziś PO powinna te trudne decyzje podjąć. Trzeba określić Nowy Ład, ale w Platformie” – powiedział.

Podkreślił, że w rozmowach z przedstawicielami obecnego kierownictwa proponował zakończenie polityki „covidowej”, jednak bez rezultatu. Jego zdaniem „koledzy w PO wykorzystali Covid, aby w wąskim gronie podejmować decyzje”. „Podjęli ich kilka złych” – ocenił Raś. Jedną z tych decyzji był, jego zdaniem, skręt na lewo.

Popularne

Do góry