Polska

Już tylko PiS chce żeby Małgorzata Kidawa-Błońska kandydowała

Wbrew oczekiwaniom władz PO Małgorzata Kidawa-Błońska nie chce się wycofać ze startu w wyborach

fot.fb /M. Kidawa-Błońska official

Wszystko zaczęło się w środę, 13 maja, gdy wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak przyznał w Radiu Plus, że jego ugrupowanie jest w trudnej sytuacji, jeśli chodzi o kandydaturę Kidawy-Błońskiej. Okazuje się, że jej kandydatura jest kłopotliwa, jej poparcie słabnie a żadna kampania prawdopodobnie już tego nie zmieni. Na dzień dzisiejszy wicemarszałek Sejmu notuje poparcie gorsze od wszystkich liczących się w stawce kandydatów.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest z pewnością wiele, od braku charyzmy przez jej wpadki, niezrozumiałą strategię związaną z ogłoszeniem bojkotu wyborów po brak umiejętności odczytania nastrojów społecznych w czasie pandemii.

Jakkolwiek nie można jej samej za to winić, bo to były na pewno decyzje podejmowane przez cały sztab wyborczy, to dziś część polityków Platformy chce zmiany kandydata na prezydenta i restartu kampanii. Jednak choć nazwisk pada sporo – od Trzaskowskiego, przez Tuska po Budkę – to żaden z polityków, wbrew temu co piszą media, nie zamierza startować w wyborach. Co więcej, sama Kidawa-Błońska nie chce się z wyborów wycofać.

“Jeśli będziemy wiedzieli, kiedy będą wybory i one będą konstytucyjne, biorę w nich udział”

– powiedziała kandydatka KO w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

Jednak biorąc pod uwagę opinie kolegów partyjnych Kidawy-Błońskiej, możliwe, że dziś największym jej zwolennikiem jest ona sama. Żaden z polityków PO nie chce powiedzieć wprost, że to Małgorzata Kidawa-Błońska będzie reprezentować Platformę w starciu prezydenckim.

Innego zdania jest natomiast były szef PO Grzegorz Schetyna, który mocno wspiera Kidawę, zapewniając, że wróci ona do kampanii z ofensywnym programem, optymizmem, debatą i dobrym nastawieniem.

“Wierzę w jej kampanię, wierzę w tę kandydaturę i wierzę, że będzie w drugiej turze wyborów prezydenckich”

– powiedział Schetyna w radiowej Trójce.

Pojawiają się jednak głosy, że polityk chce tylko wykorzystać Kidawę w wojnie o ponowne przywództwo w partii. Politycy przypominają, że jeszcze w kwietniu sugerował wymianę kandydata.

Sytuacja Platformy nie jest dziś łatwa, a wewnętrzne spory bez wątpienia osłabiają kandydaturę Kidawy-Błońskiej. To może doprowadzić do politycznej katastrofy, ponieważ kilkuprocentowy wynik w wyborach będzie rzutować na całą formację.

W całym tym zamieszaniu PiS zdaje się wykorzystywać kłopoty Platformy, tworząc nowe zasady organizacji wyborów prezydenckich, dziś dla PO niekorzystnych. Teoretycznie, choć uchwalona w Sejmie ustawa zakłada nie tylko możliwość ponownej rejestracji kandydatów bez konieczności ponownego zbierania podpisów poparcia i daje prawo startu w wyborach nowym kandydatom, to w praktyce PiS jak tylko może utrudnia Platformie zgłoszenie nowego kandydata. Raz, że budżety “nowych” kandydatów mają być okrojone, dwa, że zebranie 100 tysięcy podpisów może być utrudnione ze względu na krótkie terminy, to poza tym kampania byłaby możliwie jak najkrótsza. PiS chce wyborów 28 czerwca, Platforma 19 lipca.

Ostateczna decyzja władz partii będzie zależała na pewno od kalendarza wyborczego, który ogłosi marszałek Sejmu Elżbieta Witek wraz z wyznaczeniem daty nowego głosowania. Wiele zależy też od prac Senatu, gdzie trwa procedowanie ustawy o wyborach. Datę wyborów możemy poznać nawet za miesiąc, bowiem dopiero wtedy może wejść w życie nowa ustawa o wyborach “mieszanych”.

Dziś to są oczywiście jedynie spekulacje – wiele rozstrzygnie się w najbliższych dniach.

Popularne

Do góry