Polska

Lewica chce komisji śledczej ws. wyborów kopertowych

Lewica chce komisji śledczej ws. wyborów kopertowych

„Jeśli są osobami, które nie mają sobie nic do zarzucenia, to niech poprą powstanie tej komisji i niech staną przed nią i wyjaśnią wszystkie kwestie” – przekonywała Maciejewska.

fot. dawid dobrgowski

Lewica apeluje do premiera i członków rządu, których dotyczy raport NIK i wnioski do prokuratury, o poparcie dla powstania komisji śledczej ws. wyborów korespondencyjnych. „Jeśli nie mają sobie nic do zarzucenia – niech poprą powstanie komisji” – mówiła wiceszefowa klubu Lewicy Beata Maciejewska.

Szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś poinformował w zeszłym tygodniu, że w związku z organizacją wyborów w trybie korespondencyjnym zarządzonych na 10 maja 2020 r. NIK kieruje do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego, szefa KPRM Michała Dworczyka, szefa MAP Jacka Sasina oraz szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego.

Poseł Lewicy Wiesław Szczepański podczas konferencji prasowej w Sejmie przypomniał, że jego ugrupowanie w ubiegłym tygodniu złożyło do marszałek Sejmu Elżbiety Witek projekt uchwały ws. powołania komisji śledczej ws. nieprawidłowości ujawnionych przez NIK, związanych z organizacją wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym. „Ta komisja jest potrzebna” – podkreślił Szczepański. „Zwracamy się do klubów parlamentarnych o poparcie tego projektu” – zaapelował poseł Lewicy.

Z kolei wiceprzewodnicząca klubu Lewicy Beata Maciejewska podkreśliła, że jej ugrupowanie chce wyjaśnienia wszystkich kwestii związanych z organizacją wyborów. Wystosowała także apel do premiera Morawieckiego, szefa MAP, ministra SWiA i szefa KPRM, aby poparli wniosek Lewicy. „Jeśli są osobami, które nie mają sobie nic do zarzucenia, to niech poprą powstanie tej komisji i niech staną przed nią i wyjaśnią wszystkie kwestie” – mówiła.

Inicjatywę Lewicy krytycznie ocenia przewodniczący komisji sprawiedliwości i praw człowieka Marek Ast (PiS). „Ten wniosek nie ma jakichkolwiek szans powodzenia, jeżeli chodzi o Sejm, bo też nie ma powodów, aby powoływać jakiekolwiek komisje śledcze” – powiedział Ast PAP i nazwał wniosek „tendencyjnym”.

Również rzecznik rządu Piotr Müller komentował w mediach wniosek Lewicy o komisję. „Argumentem, którzy używają nasi oponenci jest to, że w związku z tym, że prokuratura jest rzekomo upolityczniona, należy powołać komisję śledczą, która składa się z polityków. To już chyba samo siebie tłumaczy” – stwierdził.

Szef NIK przedstawił w połowie maja raport dotyczący przygotowań do wyborów korespondencyjnych prezydenta RP, które miały się odbyć 10 maja 2020 r. NIK negatywnie oceniła proces przygotowania tych wyborów po kontroli działań: KPRM, MSWiA, MAP oraz Poczty Polskiej i PWPW; zdaniem NIK organizowanie i przygotowanie wyborów na podstawie decyzji administracyjnej nie powinno mieć miejsca i było pozbawione podstaw prawnych. Izba skierowała wtedy do prokuratury zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zarządy Poczty Polskiej i Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych.

W ubiegły wtorek szef NIK Marian Banaś poinformował, że w związku z wynikami kontroli dotyczącej przygotowania i organizowania wyborów na prezydenta RP wyznaczonych na 10 maja 2020 r. z wykorzystaniem głosowania korespondencyjnego, NIK „mając na uwadze wagę stwierdzonych nieprawidłowości w czasie przedmiotowej kontroli, kieruje do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa” przez premiera, szefów: MAP i MSWiA oraz KPRM.

W reakcji Centrum Informacyjne Rządu oświadczyło, że „wszystkie decyzje o rozpoczęciu technicznych przygotowań do głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich były zgodne z prawem”, o czym świadczy „wiele ekspertyz prawnych, którymi dysponuje KPRM”. Zdaniem CIR, premier i szef KPRM stali na straży konstytucji. Sasin stwierdził, że „szkoda autorytetu Najwyższej Izby Kontroli, który na naszych oczach upada”.

Raport NIK dotyczy organizacji wyborów prezydenta, w których Polacy, ze względu na pandemię COVID-19, mieli głosować wyłącznie drogą korespondencyjną. Za organizację głosowania – zgodnie z ustawą z 6 kwietnia o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r. – odpowiadał minister aktywów państwowych. Ustawa weszła w życie 9 maja, wcześniej jednak wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze; ich dostarczeniem miała się zająć Poczta Polska.

Wybory jednak nie odbyły się 10 maja. Tego dnia Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w wydanej uchwale, że „brak było możliwości głosowania na kandydatów” i że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. Ostatecznie wybory odbyły się 28 czerwca. (PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski

gb/ mrr/

Popularne

Do góry