Polska

Łukasz Moll: protestujące korporacje medialne sprzedają narrację rodem z partii Korwin

„Dziennikarze to nie jest zawód jak każdy inny. To nie jest sprzedawanie lodów, ani produkcja kapsli do butelek. To władza. To czwarta władza.”

fot flickr public domain

Nie cichną echa po wczorajszym proteście. Lewicowy publicysta i sojcjolog, Łukasz Moll w ostrych słowach skrytykował protest korporacji, zwracając uwagę na parę niewygodnych faktów.

„Drodzy liberałowie, najlepsze w tym wszystkim jest to, że można z Wami seryjnie wygrywać wybory, obnażać tym samym absolutną niemoc Waszych strategii i zawstydzającą głuchotę społeczną po Waszej stronie, a na koniec i tak okazuje się, że w tym znienawidzonym przez Was, tak bardzo zamordystycznym rządzie, że nawet tam siedzą Wasi ludzie, którzy pilnują Waszego kompradorskiego interesu – jak nie liberałowie od Gowina, to obrońcy narodowej burżuazji od Ziobry. I dlatego ten podatek od reklam najprawdopodobniej nie przejdzie.”

– napisał Moll.

Łukasz Moll

„To pokazuje, kto tu ma rzeczywistą hegemonię – nie tylko przez ambasadę amerykańską, instytucje unijne, sędziwe autorytety moralne, „wolne” prywatne media i „niezależne” NGOsy finansowane z zagranicy – czyli instancje władzy, których nie wybraliśmy. Podkreślmy: niedemokratyczne instancje, które bronią demokracji. Czy chodzi o opodatkowanie koncernów medialnych, czy o prawa zwierząt hodowlanych, czy o podwyżkę składek emerytalnych krezusom – przerabialiśmy to wielokrotnie – macie swoich obrońców już na poziomie koalicji rządzącej. Ale nie pasuje to do pięknej fantazji prześladowanych obrońców demokracji, zabarykadowanych w ostatniej wiosce Galów, jaką macie na swój temat. Fantazji w tym kraju tak potężnej po trzydziestu latach neoliberalnego prania mózgów, że nie wierzę, że kiedykolwiek uda się z nią wygrać.”

– dodał publicysta

Moll odniósł się także do wpisu Adrianny Rozwadowskiej, dziennikarki Wyborczej, która broniła protestu.

„Tymczasem wraz z Adą Rozwadowską na czele, przedstawiacie świat rodem z podręcznika dla młodego korwinisty z programu „Młodzież kontra”: „podniesiecie podatki, to zwolnią pracowników i zwiną interes”. Do tego zaprezentowany jako przejaw realizmu: „tak działa korporacyjny kapitalizm, mili państwo, nie ma alternatywy” (jutro, pojutrze będzie Pani pisać „bądźmy realistami, żądajmy niemożliwego” – papier wszystko przyjmie, gdy nie idą za tym konsekwencje). W ten sposób można – poddając się korwinistycznym szantażom – uwalić każdy podatek. Ale ja nie o tym. Nie bierzecie dwóch rzeczy pod uwagę:

1) Dziennikarze to nie jest zawód jak każdy inny. To nie jest sprzedawanie lodów, ani produkcja kapsli do butelek. To władza. To czwarta władza. I wobec władzy istnieją szczególne społeczne oczekiwania i szczególna odpowiedzialność. Dlatego nie możecie być traktowani jak każda inna firma, branża, zawód. Prawa pracownicze są ważne, ale czy kto będzie stawiał prawa pracownicze na pierwszym miejscu w przypadku fabryki bomb atomowych? Wy pracujecie w takiej fabryce. Informacja to bomba naszych czasów. Mamy prawo oczekiwać, żeby ta bomba nie była produkowana w fabryce rządzonej przez akcjonariuszy. Ten rząd tego nie proponuje. Chce dać wierchuszce po łapach. Rozwadowska jest szefową związku zawodowego w „Agorze”, ale w chwili próby staje po stronie pracodawcy, który odpowiada za śmieciowe zatrudnienie, śmieciowy content i coraz bardziej rynsztokowy poziom debaty publicznej. Zamiast zawalczyć o jakościowe media i godne warunki pracy w mediach przeciwko ich pazernym właścicielom. Co za rozczarowanie.

2) Od lewicowej dziennikarki zajmującej się pracą, oczekiwałbym jednak teorii pracy na miarę gospodarki cyfrowej XXI wieku. Nie tylko Państwo opłacani dziennikarze pracujecie w mediach. I kwestia reklamy pokazuje to najlepiej. Utrzymujecie media poprzez kupowanie „rozporządzalnego czasu mózgu” czytelnika, widza, słuchacza, który coraz częściej jest dzisiaj komentującym, udostępniającym, krytykującym, wysyłającym i przetwarzającym dane, zakładającym konta itd. Ten cyfrowy motłoch – w Polsce miliony – zasila Was za darmo swoją darmową pracą. Chyba możemy oczekiwać, żeby media uczciwie płaciły z tego tytułu podatki na cele społeczne? Od NASZEJ pracy. Nie tylko Pani, Pani kolegów i koleżanek po fachu. Jeżeli nie podobają się Wam szczegóły ustawy, zaproponujcie własne rozwiązania, zamiast się wyłączać. Po to macie przywilej otrzymywania pensji za pisanie. Pokażcie, że umiecie go obronić.”

Popularne

Do góry