Polska

Ministerstwo Zdrowia i respiratory-widmo od handlarza bronią

Funkcjonariusze publiczni dokonujący zakupów na rzecz walki z pandemią nie podlegają karom wynikłym z nadużycia uprawnień

Fot. flick Kancelaria premiera / montaż

W maju media donosiły, że Ministerstwo Zdrowia zakupiło 1200 respiratorów za łącznie 200 mln złotych od firmy E&K z Lublina. Jej szef był zamieszany w nielegalny handel bronią. Dzisiaj Wyborcza donosi, że respiratorów brak, a producenci zaprzeczają, że mieli jakikolwiek kontrakt z E&K.

E&K to producent motolotni i organizator lotów w trudno dostępne rejony świata. Jej właścicielem jest Andrzej Izdebski, w przeszłości zamieszany w nielegalny handel bronią i wpisany przez ONZ na czarną listę. Dostawy respiratorów zamówionych przez firmę miały się odbyć w kwietniu i zakończyć w czerwcu. E&K miała kupić respiratory od firm Vyaire, Prunus i Meckics w cenie 160 tys. złotych za sztukę, dużo powyżej ceny rynkowej.

ZAKUPY, DO KTÓRYCH DOJŚĆ NIE MOGŁO

Wyborcza donosi, że do zakupów nie doszło. Przedstawiciel jednego z producentów respiratorów wyjaśnia przyczyny: “Nikt nie trzyma w hurtowni takiej liczby respiratorów. Produkuje się je wtedy, kiedy jest zamówienie, bo nikt nie chce więzić gotówki.”

Ponadto, nawet gdyby respiratory były dostępne, E&K nie mogłaby ich kupić od Vyaire. Ze względu na udział Izdebskiego w handlu bronią byłoby to nielegalne w świetle amerykańskiego prawa. Przedstawiciel firmy Meckics oświadczył natomiast, że nie miał kontaktu ze spółką E&K.

SPECUSTAWA KORONAWIRUSOWA ZDEJMUJE ODPOWIEDZIALNOŚĆ Z URZĘDNIKÓW

Odpowiedzialny za zakupy w Ministerstwie Zdrowia jest wiceminister Janusz Cieszyński. Cieszyński przeforsował specustawę, w wyniku której funkcjonariusze publiczni dokonujący zakupów na rzecz walki z pandemią nie podlegają karom wynikłym z nadużycia uprawnień – w normalnych warunkach grozi za to do dziesięciu lat więzienia.

200 Milionów WYDANE, RESPIRATORÓW BRAK

Wątpliwości w kwestii zakupu respiratorów można mnożyć. Respiratory kupuje się bezpośrednio od producenta, gdyż potrzebne jest odpowiednie szkolenie dla personelu medycznego, a także regularne przeglądy sprzętu i naprawy. Można się zastanawiać dlaczego pośrednikiem miał zostać producent motolotni. Jak tłumaczył przedstawiciel E&K:

„Od dawna nie zajmujemy się produkcją motolotni. Od wielu lat zajmujemy się (między innymi) obrotem wyrobami medycznymi. Nasza oferta była najtańsza i z najkrótszymi terminami dostaw”.

Niejasne jest także dlaczego zakupy miałyby odbyć się po cenie niemal trzykrotnie wyższej niż rynkowa.

Dotychczas do Polski dostarczono tylko 30 respiratorów. Kupił je KGHM za 120 tys. złotych za sztukę. Z nieznanych powodów przepłacił ponad dziesięciokrotnie.

Popularne

Do góry