Polska

Nowy szef radiowej Trójki

Strzyczkowski jest związany z Trójką od 30 lat.

Fot. Polskie radio

Kuba Strzyczkowski, dziennikarz Trójki od 30 lat został nowym szefem rozgłośni. Do dymisji podał się Tomasz Kowalczewski, którego decyzje doprowadziły do masowych odejść prowadząych.

Zmiana dokonała się dzisiaj, chociaż na stronach radia trudno znaleźć o tym informację.

Kowalczewski jednak winny?

Kowalczewski w fotelu szefa Trójki utrzymał się tylko kilka miesięcy (powołano go w listopadzie 2019). Po tym, jak 15 maja kazał anulować 1998 wydanie listy przebojów stacji, które wygrała piosenka Kazika “Twój ból jest lepszy niż mój” i oskarżył o manipulacje wynikami prowadzącego audycję Marka Niedźwieckiego, z rozgłośni odeszło kilkunastu prezenterów i dziennikarzy.

W sprawie sytuacji w Trójce zebrała się też senacka Komisja kultury i środków przekazu, a pod siedzibą radia odbywały się protesty. Szefostwo Polskiego Radia z prezeską Agnieszką Kamińską broniło Kowalczewskiego, ale w sytuacji, w której zamiast regularnych audycji na antenie pojawiały się tylko muzyczne bloki bez prowadzących, trudno było dłużej udawać, że sytuacja jest normalna.

Kuba “niepoprawny politycznie”

Strzyczkowski jest związany z Trójką od 30 lat. Prowadził piątkowe popołudniowe audycje “Zapraszamy do Trójki” oraz od poniedziałku do czwartku o godz. 12.05 audycję “Za, a nawet przeciw”, która wzbudzała kontrowersje.

W programie, którym w czasie jego trwania słuchaczki i słuchacze głosują w sondzie odpowiadając na pytanie TAK lub NIE pojawiło się np. takie pytanie: “Czy sąsiedzi homoseksualiści mi przeszkadzają?”. Na zarzuty o to, że pytanie jest homofobiczne autor audycji, odpowiadał, że to “źle pojęta poprawność polityczna”. Jednocześnie dopuścił do głosu na antenie wiele osób, wyrażających się o osobach LGBT+ w sposób krzywdzący i nienawistny.

Dyrektor ratunkowy

Strzyczkowski podobno już zapowiedział, że część osób, które odeszła z radia, wróci. Jednak jego byli koledzy i koleżanki nie wypowiadają się na ten temat. Ale mają dla niego dobre rady.

“Niech tylko nie odbiera telefonów i esemesów od pani prezes, to da radę”

– powiedział dla Onet.pl Marcin Kydryński.

Popularne

Do góry