Polska

Skandal na Jasnej Górze: Zakochany zakonnik ukradł suknię i koronę Matki Bożej Częstochowskiej

wPunkt
Skandal na Jasnej Górze: Zakochany zakonnik ukradł suknię i koronę Matki Bożej Częstochowskiej

Ostatecznie zakonnik usłyszał wyrok 12 lat więzienia. Jego kochanka Hele

fot. wikicommons

Drogocennych przedmiotów nigdy nie udało się odzyskać. Ujęto jednak podejrzanego o kradzież Ojca Damazego. Okoliczności zdarzenia budzą zgrozę: jest tu wątek oszustwa, kradzieży, a nawet morderstwo. 

W 1910 roku o sprawie tak pisał Tygodnik „Świat”:

„Czego tu nie ma? Kradzież, fałszerstwo, zabójstwo, świętokradztwo. I ta kradzież jest zabieraniem ofiar ludu od ust nieraz sobie odejmującego… I to zabójstwo jest bratobójstwem. I to świętokradztwo jest ogołoceniem z wotów i klejnotów cudownego obrazu Najświętszej Panny Częstochowskiej… Dokonał tego strażnik najdroższej pamiątki narodowej i katolickiej”.

Strażnikiem tym był Kacper Macoch, który w 1906 roku wstąpił do zakonu dominikanów. I przyjął imię Damazy. Jak się później okazało, zrobił to nie ze względu na powołanie. A jedynie, aby dobrze żyć. Podczas swojej posługi, konkretnie przy sakramencie spowiedzi, poznał Helenę Krzyżanowską. Urzędniczka łódzkiego telegrafu tak gorliwie spowiadała się dominikaninowi… że została jego kochanką.

Zakochany zakonnik potrzebował usprawiedliwić i uwiarygodnić swoje częste spotkania z Heleną. Wydał ją za mąż za swojego kuzyna Wacława. Potrzebował też pieniędzy na prezenty i wyjazdy ze swoją lubą. I tutaj wpadł więc na pomysł wzbogacenia się przez „pożyczanie” majątku kościoła. 

Rabunek odkryto 23 września 1909 roku:

„Pierwszy spostrzegł świętokradztwo dzwonnik Bolesław, który przed godziną 5-tą rano poszedł na chór. Stan kaplicy był przerażający: zasłona cudownego obrazu podniesiona i podparta dwiema świecami… Część wotów w pośpiechu porzucona wala się u stóp obrazu… Z obrazu spogląda przenajświętsza Panienka, odarta z sukni i korony, spogląda boleśnie jakby i smutno… (…) Obrus wygnieciony odciskiem stopy… Z galeryjki na ambonę zwiesza się pozostawiony sznur z węzłami” – donosiła już 23 września „Gazeta Częstochowska. Dziś patrzymy na znieważony obraz Najświętszej Panny, odarty ręką zbrodniarza z koron i sukni, przy którym od sześciu wieków tylu łask doznano, tylu chorych uleczonych, tylu smutnych pocieszonych, tylu grzeszników nawróconych!…skąd się wziął zbrodniarz i podobny świętokradca tak wielki i gdzie się tego nauczył?” – dociekał Euzebiusz Rejman przeor paulinów. Razem z nim sprawą żyła wtedy wszyscy Polacy.

Na trop sprawców natrafiono dopiero po kilku miesiącach. Okoliczności budzą grozę. Jak podaje Gazeta Wyborcza: 

„Po pewnym czasie zaczęto zwracać uwagę na to, że rabusie musieli dobrze znać miejsce przestępstwa – przede wszystkim mechanizm, dzięki któremu można podnieść przykrywającą obraz zasłonę ze srebrnej blachy. Czy profanacji mogli się zatem dopuścić jasnogórscy zakonnicy?

Domniemanie takie stało się prawdopodobne, gdy 26 lipca 1910 r. w kanale przy zakolu Warty w podczęstochowskiej wsi Zawada znaleziono zwłoki zamordowanego siekierą młodego mężczyzny. Był nim stryjeczny brat o. Damazego, paulina z Jasnej Góry. Nieszczęśnik nazywał się Wacław Macoch. W toku śledztwa stopniowo wychodziły coraz bardziej bulwersujące szczegóły tej zbrodni. Jej sprawcą był ponad wszelką wątpliwość właśnie 36-letni o. Damazy, którego dzięki współpracy policji rosyjskiej i austriackiej udało się pojmać na dworcu w Krakowie.

Paulin przyznał się nie tylko do kradzieży koron i sukienki z obrazu Matki Boskiej (skradzionych precjozów nigdy zresztą nie odnaleziono), ale też do systematycznego okradania klasztoru od kilku lat. W 1907 r. papież Pius X nakazał wszystkim zakonom wspólnotę majątkową. Odtąd datki na intencje mszalne, z tytułu odprawienia pogrzebów, ślubów czy rekolekcji trafiały do jednej kasy, z której mnichom wydzielano jedynie drobne sumy. Wtedy o. Damazy wraz z dwoma innymi paulinami stworzył szajkę. Regularnie przejmowali poza wiedzą przełożonych zakonnych ofiary pieniężne od wiernych. W grę wchodziły wielotysięczne sumy.”

Skandal na Jasnej Górze: Zakochany zakonnik ukradł suknię i koronę Matki Bożej Częstochowskiej
fot. wikicommons

Ostatecznie zakonnik usłyszał wyrok 12 lat więzienia. Jego kochanka Helena  2 lata. O. Damazy dokonał żywota za kratami. Zmarł na gruźlicę w 1916 roku. Jego życzeniem było, aby grób deptali przechodnie, przez co zrobił z siebie męczennika. Na nagrobku ojca Damazego widnieje napis: „Ks. Damazy Macoch wielki grzesznik i wielki pokutnik prosi o modlitwę”.

gw /bn

Popularne

Do góry