Polska

“Niewyobrażalny skandal”: studenci na celowniku Ordo Iuris i policji. Na pomoc ruszyła posłanka Lewicy

Sprawę nagłośnił właśnie Instytut, kiedy jego przedstawiciele otrzymali telefon od zaniepokojonych studentów UŚ. Wtedy okazało się że wobec studentów wszczęte zostało postępowanie.

fot.fb/WandaNowicka

Kilkugodzinne przesłuchania w obecności funkcjonariuszy oraz prawnika ze skrajnie prawicowej, fundamentalistycznej organizacji Ordo Iuris powiązanej m.in z Kają Godek. Takie konsekwencje ponieśli studenci socjologii na Uniwersytecie Śląskim za skargę przeciwko wykładowczyni – prof. Ewie Budzyńskiej za m.in. propagowanie homofobii podczas zajęć.

Sprawę nagłośnił właśnie Instytut, kiedy jego przedstawiciele otrzymali telefon od zaniepokojonych studentów UŚ. Wtedy okazało się że wobec studentów wszczęte zostało postępowanie. Wątpliwości budził jednak fakt, iż odbywały się one w obecności prawnika z prawicowego Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Zastrzeżenia wysuwały się również do samej formy przesłuchań – przewlekłość postępowania, mnogość pytań wykraczających poza ustalanie faktów zadawanych głównie przez prawnika OI. Poszczególni studenci zostali przymuszeni do nawet kilkugodzinnych przesłuchań, tak było właśnie w przypadku Sylwii Kwaśniewskiej która pojawiła się na komendzie 27 maja.

“Czułam się bardzo zestresowana, zastraszana i uciszana na długo przed przesłuchaniem. Jestem bardzo zmęczona i zdezorientowana tym, co się dzieje. Ale jednocześnie bardzo dziękuję osobom, które przyszły pod komisariat w geście solidarności z nami. To dla mnie i moich koleżanek oraz kolegów bardzo ważny gest, który dodaje siły”

– powiedziała studentka w rozmowie z Krytyką Polityczną.

Wsparcie posłanki Lewicy

W dniu przesłuchania Sylwii Kwaśniewskiej pod komendą policji stawiła się posłanka Lewicy – Wanda Nowicka, wraz kilkuosobową grupą młodzieży z Przedwiośnia.

Przesłuchania bez pełnomocników

Sylwia Kwaśniewska przyznaje też, że jej jako pierwszej udało się wejść na przesłuchanie z własnym prawnikiem. Takiej możliwości nie mieli jej koledzy i koleżanki przesłuchiwani przed nią.

“Policja i prokuratura przerzucały się między sobą odpowiedzialnością za udzielenie takiej zgody. W końcu się jednak udało, a w międzyczasie do sprawy dołączyła grupa osób wspierających studentów, w tym prawników, którzy będą ich reprezentować, oraz wykładowców z UŚ i innych uczelni”

– powiedział Konrad Dulkowski z OMZRiK

Oburzenie działaniami policji wyraził również Mariusz Fras, nauczyciel akademicki z Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Śląskim, który jest jednym z adwokatów zaangażowanych w sprawę.

“Przesłuchania trwają stanowczo zbyt długo, znacznie dłużej niż w większości spraw o zabójstwo. To niewyobrażalny skandal, którym jestem głęboko wstrząśnięty, studenci zaś są przerażeni i zmęczeni. Nie rozumieją niesprawiedliwości, jaka właśnie ich spotyka”

– powiedział profesor.

Dodatkowo prof. Fras zaznacza, że wg niego cała sprawa została zainicjowana aby kontynuować walkę ideologiczną prowadzoną przez Ordo Iuris od kilku lat.

Przyczyna postępowania?

Całe śledztwo zostało wszczęte na podstawie art. 235 KK, którego treść mówi:

“Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”

Wg. Mariusza Frasa artykuł ten został wciągnięty w sprawę pod pretekstem fabrykowania dowodów przeciwko prof. Budzyńskiej celowo, aby: “przeczołgać studentów przez całe postępowanie przygotowawcze”.

Całe postępowanie ma być swojego karą dla studentów sprzeciwiających się homofobii oraz przykładem dla innych studentów aby w przypadku bycia świadkiem “szerzenia ideologii niezgodnej ze stanowiskiem świata nauki” bali się protestować.

O sprawie głośno mówiła Wanda Nowicka:

Kto stoi za wszczęciem postępowania?

Według Ordo Iuris postępowanie wbrew temu co sądzi opinia publiczna nie zostało zainicjowane przez prof. Ewę Budzyńską, ani OI. Wersję tę potwierdza też oficer prasowa katowickiej policji mł. asp. Agnieszka Żyłka. Podała ona informację, iż zawiadomienie wpłynęło osoby prywatnej bez związku z Budzyńską i studentami. Dziennikarze “Faktu” donoszą, że tą osobą ma być jedna z działaczek śląskich struktur Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry.

Zarzuty wobec prof. Ewy Budzyńskiej

Na długiej liście zarzutów studentów Uniwersytetu Śląskiego wobec prof. Ewy Budzyńskiej znajdują się m.in. homofobia, nietolerancja, bycie nieobiektywnym oraz propagowanie treści dyskryminujących i niezgodnych ze stanowiskiem świata nauki. Uczestnicy zajęć donoszą, że zamiast rzetelnej, naukowej wiedzy dostawali skrajnie konserwatywną propagandę.

“Opierały się one w dużym stopniu na uprzedzeniach w stosunku do różnych grup społecznych, osób o nieheteroseksualnej orientacji czy innym niż katolickie wyznaniu. Szczególnie wstrząsające było wmawianie nam, że kobiety korzystające ze spirali [domacicznej – przyp. red.] rodzą dzieci „z antenkami w głowach”. Zresztą prof. Budzyńska wielokrotnie demonizowała wszystkie środki antykoncepcyjne, stawiając je na równi z poronnymi, a także wykazując się zerową wiedzą na temat tabletek „dzień po”. Od akademiczki można było także dowiedzieć się, że „aborcja to morderstwo”, „normalna rodzina składa się z mężczyzny i kobiety”, a „ideologia gender” niczym nie różni się od komunizmu. – Jej wypowiedzi zawsze miały ton narzucający, wywierała na nas presję, byśmy myśleli tak samo jak ona. Nie było przestrzeni do dyskusji i sprzeciwu”

– powiedziała Sylwia Kwaśniewska w wywiadzie dla Krytyki Politycznej.

Za prof. Ewą Budzyńską ujęły się takie persony jak: min. środowiska Michał Woś, Akcja Katolicka, Rada Społeczna przy Arcybiskupie Metropolicie Katowickim oraz wtedy wicepremier Jarosław Gowin. Wg lidera Porozumienia uczelnie powinny charakteryzować się wolnością słowa i nauczania, sam optował za nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym, której autorem jest Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Projekt ten zakłada m.in, że uczelnie wyższe mają być obszarem wolnym do “głoszenia poglądów” nie potwierdzonych badaniami naukowymi.

Wsparcie uczelni, zbyt późńo

Władze UŚ określiły działania prokuratury jako ingerencję w autonomię uczelni.

„Z głębokim zaniepokojeniem odbieramy podejmowane przez organy ścigania przesłuchiwanie studentów, którzy zdecydowali się wnieść skargę na budzące ich sprzeciw treści zajęć prowadzonych przez panią dr hab. Ewę Budzyńską”

– napisał w oświadczeniu rektor UŚ ds. kształcenia i studentów prof. Ryszard Koziołek

Sama poszkodowana studentka mówi jednak otwarcie że słowa wsparcia ze strony uczelni przyszły za późńo.

“Mam mieszane uczucia co do tego, w jaki sposób zachowują się władze uczelni. Odnoszę wrażenie, że reagują na ten problem tylko dlatego, że stał się głośny i medialny. Bardzo jest mi przykro, że przedstawiciele uniwersytetu nie podjęli zdecydowanych działań od razu po złożeniu naszej skargi. Pomimo tego, że na naszych zajęciach miały miejsce wyraźne nadużycia, pani Budzyńska pracowała na uniwersytecie w kolejnym semestrze. Wtedy uczelnia nic z tym nie zrobiła, a teraz nagle interesuje się sytuacją studentów. Według mnie jest to po prostu próba ratowania wizerunku”

– dodała Sylwia Kwaśniewska

Popularne

Do góry