Polska

Staroń przyznaje, że nie wie po co istnieje ruch Hołowni. „Byłem pupilkiem liberalnych mediów”

Rozmowa w RMF przybrała dość zaskakujący zwrot akcji, gdy ku zdziwieniu prowadzącego, Staroń przyznał, że nie jest w stanie odpowiedzieć, po co istnieje ruch polityczny Szymona Hołowni.

fot. youtube

Przemysław Staroń, członek sztabu wyborczego Szymona Hołowni, odbył burzliwą rozmowę z redaktorem Zaborskim w RMF, podczas której padło parę zaskakujących stwierdzeń dotyczących nowego ruchu politycznego i jego założeń programowych. Sprawę skomentował dla wPunkt aktywista lewicowy, Michał Piękoś.

Rozmowa w RMF przybrała dość zaskakujący zwrot akcji, gdy ku zdziwieniu prowadzącego, Staroń przyznał, że nie jest w stanie odpowiedzieć, po co istnieje ruch polityczny Szymona Hołowni. Redaktor zapytał, po co osobny ruch po stronie opozycji, skoro jak przyznaje sam lider Polski 2050, jego idee są zbliżone do Platformy Obywatelskiej.

“To jest pytanie do Szymona Hołowni”

– odpowiedział Staroń. 

Staroń także żalił się, że dziennikarze ostatnio mniej chętnie o nim piszą. 

 “Media liberalne traktowały mnie jak swojego pupilka przez długi czas, […] a teraz nie są nawet w stanie powiedzieć, że byłem nominowany do nagrody” 

– skarżył się Staroń. 

Sztabowiec Hołowni także przypomniał, że przez całe życie zakładał inicjatywy “które poruszały skostniałą rzeczywistość” i opisał swoje działania jako podziwiane, inspirujące oraz “dobre, prawdziwe i realne”. Jako przykłady, powołał się na zaangażowanie w samorząd uczniowski i koło naukowe. 

Następnie, Staroń zwrócił uwagę dziennikarzowi, że debata polityczna w Polsce jest powierzchowna i nie dotyczy konkretów. Po czym, zdawał się skutecznie wymijać od odpowiedzi na pytania redaktora Zaborskiego. Na pytanie czy Szymon Hołownia powinien zostać premierem odpowiedział, że “trudno jest powiedzieć”, a zapytany skąd wziąć pieniądze na podwyżki w nauce usłyszeliśmy, że “trzeba zrobić audyt”. 

Na koniec, Staroń przedstawił swoją wizję reformy edukacji publicznej. 

„To jest moje marzenie, żeby ministerstwo edukacji poszło do likwidacji.” 

– powiedział Staroń i porównał działalność ministerstwa, do fikcyjnej postaci z książek Harry Potter, Dolores Umbridge. Postać ta znana jest m.in. ze stosowania tortur wobec uczniów, korupcji i braku poszanowania dla prawa. 

Sprawę skomentował aktywista Lewicy z Trójmiasta, Michał Piękoś. 

“Nie można tego typu postulatów uznać za poważne. Państwo ma obowiązek zapewnić równy dostęp do edukacji na wysokim poziomie wszystkim swoim obywatelom i obywatelkom. Likwidacja MEN to droga na skróty, która może okazać się zgubna. Nie brakuje w Polsce radykałów, którzy chętnie zamieniliby szkoły w Polsce w kółka różańcowe, czy uczyliby na przykład, że szczepionki są niezdrowe, albo że kreacjonizm to teoria naukowa. Nie możemy pozwolić, aby państwo nie sprawowało nadzoru nad programem nauczania. Jestem przekonany, że Kościół Katolicki, Ordo Iuris oraz inne organizacje prawicowe właśnie na taką zmianę liczą” 

– skomentował Piękoś. 

Popularne

Do góry