Polska

Warszawa. Motornicza zatrzymała tramwaj i pomogła zapłakanej Ukraince z dzieckiem

wPunkt
Warszawa. Motornicza zatrzymała tramwaj i pomogła zapłakanej Ukraince z dzieckiem

Okazało się, że oboje uciekają z Ukrainy, za ostatnie pieniądze kupili bilet, przez kilkanaście godzin nic nie jedli.

fot. warszawskie tramwaje

Do warszawskiego tramwaju weszła w środę nad ranem uchodźczyni z Ukrainy z małym płaczącym dzieckiem. Kobieta ostatnie pieniądze wydała na bilet do Polski i przez kilkanaście godzin ani ona ani jej dziecko nic nie jedli. Motornicza tramwaju pomogła i zaopiekowała się Ukrainką oraz jej dzieckiem.

Tramwaje Warszawskie opublikowały w mediach społecznościowych historię, którą opisała pewna pasażerka. „Chciałam wyrazić słowa uznania, a zarazem podziękować jednej z Państwa pracownic. Jadąc dzisiaj do pracy tramwajem linii 10 byłam świadkiem niezwykłej empatii prowadzącej tramwaj” – czytamy w komunikacie.

 „Na przystanku Nowowiejska motornicza podeszła do tej kobiety i dała jej kanapki i butelkę wody, dziecko od razu wyciągnęło po nie rączki, kobieta zaczęła płakać i coś tłumaczyć, motornicza zapytała, czy rozumie angielski” – zrelacjonowała zdarzenie pasażerka tramwaju.

„Okazało się, że oboje uciekają z Ukrainy, za ostatnie pieniądze kupili bilet, przez kilkanaście godzin nic nie jedli. Kobieta pokazała jakąś kartkę, a Pani motornicza powiedziała, że wyjdzie i powie gdzie mają wysiąść” – dodała. Na przystanku Dworkowa motornicza wyszła do kobiety i pokazała jej, w którą stronę ma się udać, przekazała jej także pieniądze, „mówiąc, że nie ma niestety więcej przy sobie”.

„Ogromnie się cieszę, że żyję w takim mieście, gdzie oflagowanie pojazdów komunikacji to nie tylko pusty gest, że są ludzie, którzy się interesują, a bezinteresowna pomoc sieje dobro” – podkreśliła pasażerka. Tramwaje Warszawskie poinformowały, że motornicza, która kierowała w środę rano tramwajem linii 10 nazywa się Iwona Hryciuk i pracuje w zajezdni Wola. Opublikowano także zdjęcie empatycznej pracowniczki, na którym jest razem ze swoim synem. 

Źródło: Gazeta.pl

Popularne

Do góry