Świat

Kryzys na Morzu Arabskim? USA eskortuje tankowiec zaatakowany przez drony

wPunkt
Kryzys na Morzu Arabskim? USA eskortuje tankowiec zaatakowany przez drony

Amerykańscy eksperci od materiałów wybuchowych mają przeciwdziałać kolejnym atakom. Prawdopodobnie są one pokłosiem konfliktu na linii Teheran – Waszyngton.

fot. Farzin Nadimi / twitter

Od czwartku, na Morzu Arabskim atmosfera zaczyna gęstnieć. Wszystko spowodowane jest atakiem dronów na prywatny tankowiec należący do firmy izraelskiego miliardera. W ostrzale zginęło dwóch członków załogi. Teraz, tankowiec swoją eskortą objął lotniskowiec USS Ronald Reagan.

Brytyjski dziennik The Guardian pisał wcześniej, że atak miał zostać dokonany przez “rój dronów”. Nalot, co prawda, przypominał poprzednie, ale jest to pierwsze zdarzenie, w którym zginęli ludzie. Na Morzu Arabskim regularnie dochodzi do irańsko-izraelskich ataków. Obie strony wykorzystują drony do działań szpiegowskich. Śmierć ponieśli obywatele Rumunii i Wielkiej Brytanii.

Jak wskazują eksperci, atak na izraelski tankowiec “Mercer Street” jest pokłosiem zerwania umowy nuklearnej z Iranem przez stronę amerykańską, do którego doszło w 2018. Większość tych ataków skierowanych było na statki handlowe. USA i Izrael oskarżają o nie Teheran. Ten jednak zaprzecza takim doniesieniom.

Z informacji Polskiej Agencji Prasowej możemy dowiedzieć się, że rzecznik MSZ Said Chatibzadeh na cotygodniowej konferencji prasowej nazwał oskarżenia Izraela “bezpodstawnymi”. “Takimi oskarżeniami Izrael chce odwrócić uwagę od faktów” – stwierdził. Dodał, że za atak odpowiedzialni są “ci, którzy umożliwili izraelskiemu reżimowi postawienie stopy w tym regionie”.

“Dobrze znane lobby antyirańskie w USA wykorzystuje każdą okazję, by wysuwać (…) oskarżenia przeciwko Islamskiej Republice Iranu” – powiedział.

Jak ustalił izraelski rząd, lotniskowiec należący do firmy Zodiac Maritime, został ostrzelany dwukrotnie w przeciągu kilku godzin. To właśnie drugi atak okazał się być śmiertelny w skutkach. Portal Gazeta.pl wskazuje, że zginął w nim kapitan jednostki i agent ochrony.

“Mercer Street” wypłynął z tanzańskiego portu Dar es-Salaam i płynął do Fudżajry położonej we wschodniej części Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na jego pokładzie nie znajdował się żaden ładunek.

Dowództwo armii USA poinformowało, że na pokładzie eskortowanego statku pracują już specjaliści od materiałów wybuchowych, służący w amerykańskiej marynarce wojennej. Ich zadaniem ma być zminimalizowanie ryzyka wystąpienia kolejnych zagrożeń i wesprzeć śledztwo dotyczące ataku.

Popularne

To Top