Świat

Topnieje poparcie dla Trumpa. Reelekcja zagrożona

Trump wciąż prezentuje typowe dla siebie zachowania nieodpowiedzialnego narcyza i aroganta.

Fot. Twitter

Kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych toczy się w wyjątkowych warunkach. Naznaczona jest trzema potężnymi kryzysami: pandemią COVID-19, załamaniem gospodarczym i protestami na tle rasowym. Poparcie dla Donalda Trumpa maleje. Rząd PiS wybrał bardzo niepewnego sojusznika.

POTRÓJNY KRYZYS

USA należy do krajów, w których COVID-10 zbiera największe żniwo. Według szacunków, zakażonych było dotąd ponad 3 miliony osób, ponad 30 tysięcy osób zmarło, a epidemia wciąż nie osiągnęła swojego szczytu. Zamknięcie gospodarki doprowadziło do recesji o skali porównywanej do początków Wielkiego Kryzysu lat 30. oraz do eksplozji bezrobocia. Nałożyła się na to fala protestów i zamieszek na tle rasowym największych przynajmniej od lat 60 ubiegłego wieku, które wybuchły po zabójstwie dokonanym na Afroamerykaninie George’u Floydzie w Minneapolis przez policjanta.

SONDAŻOWY ZJAZD TRUMPA

Według sondaży prowadzonych przez Instytut Gallupa na początku 2019 poparcie dla prezydentury Trumpa wynosiło 37 proc. i osiągnęło szczyt w pierwszym kwartale 2020 roku na poziomie 49 proc. W czerwcu spadło ono ponownie do około 39/38 proc.

Z punktu widzenia nadchodzących w listopadzie wyborów prezydenckich jeszcze istotniejsze są sondaże porównujące notowania Trumpa i jego kontrkandydata z ramienia Demokratów, Joe Bidena. Przewaga Bidena wzrosła z zaledwie kilkuprocentowej tej wiosny do ponad dziesięcioprocentowej obecnie – Biden notuje ponad pięćdziesięcioprocentowe wskaźniki poparcia.

Do zmian w sondażach z pewnością przyczyniają się wspomniane 3 kryzysy, nawet jeśli trudno określić który z nich najbardziej. Proponowane i wdrażane przez Republikanów rozwiązania są typowe dla nich i bardzo nieadekwatne do sytuacji. W gospodarce: wsparcie biznesu przy lekceważeniu wsparcia dla pracowników i bezrobotnych. W kwestiach służby zdrowia: pozostawienie opieki zdrowotnej rynkowi, skłonność do ignorowania ustaleń nauki i stawianie interesów biznesu ponad zdrowiem społeczeństwa. W kwestiach rasowych: wypieranie problemów lub ich bagatelizowanie, skłonność do stosowania środków represji. Te rozwiązania raczej nie zwiększą szans Trumpa na reelekcję.

TRUMP W KRYZYSIE: AMERYKA JEST NAJWSPANIALSZA

Źródła (malejącej) popularności Trumpa sięgają kilku dekad wstecz i mają korzenie w kryzysie mitu “amerykańskiego snu”. Erodował on na długo przed obecną pandemią i recesją, w wyniku przedłużającej się stagnacji płac lub ich spadku, wzrostu kosztów edukacji, zaniku klasy średniej, przenoszenia się dobrze płatnych miejsc pracy za granicę, wzrostu nierówności dochodowych i majątkowych. Tradycyjnemu statusowi białych mężczyzn zagraża postępująca emancypacja kobiet. Podczas kampanii prezydenckiej w 2016 roku Trump potrafił wyczuć wieloletnią frustrację, przede wszystkim białej niższej klasy średniej i białej klasy robotniczej.

Wizerunek wulgarnego błazna gwiżdżącego na poprawność polityczną był na tyle atrakcyjny dla mediów, a także dla wystarczającej liczby wyborców, by pozwolić Trumpowi zwyciężyć z konkurentami z Partii Republikańskiej w wyborach w 2016 roku, a następnie z Hillary Clinton i zapewnić mu prezydenturę. “Trumpizm” gorzej pasuje do czasów załamania, z którymi mamy do czynienia.

Trump wciąż prezentuje typowe dla siebie zachowania nieodpowiedzialnego narcyza i aroganta. Ignoruje opinie epidemiologów i jak nieczuły biznesmen przechwala się wzrostem indeksów giełdowych pośrodku szalejącego bezrobocia. Pozuje na macho grożąc protestującym użyciem wojska przeciwko demonstrantem. To co pomogło mu w walce z Clinton nie sprawdza się w sytuacji nakładających się na siebie kryzysów, kiedy to społeczeństwo potrzebuje wsparcia przewidywalnego, zrównoważonego lidera.

Ostatnia reakcja sztabu Trumpa wydaje się być przejawem desperacji i bezradności. W kontrze do niszczenia pomników-symboli amerykańskiej historii przez uczestników antyrasistowskich protestów, Trump wygłosił długą przemowę na tle ikonicznych pomników prezydentów wyrzeźbionych w skale Mount Rushmore. Była to jednostronna i przesłodzona laurka wystawiona Ameryce jako krajowi, który nie tyle trzeba “uczynić znów wielkim” (hasło Trumpa z 2016 roku), co po prostu wielkim jest. Wkrótce przekonamy się, jak na taką wizję i diagnozę zareagują tracący pracę i ubezpieczenie zdrowotne Amerykanie.

CZY PiS POSTAWIŁ NA WŁAŚCIWEGO KONIA?

Rząd Prawa i Sprawiedliwości od początku rządów w 2015 roku opierał się na Stanach Zjednoczonych i na Trumpie jako głównych (obok Węgier) sojusznikach w polityce zagranicznej. Ukoronowaniem tej relacji miało być zainstalowanie trwałej bazy wojskowej w Polsce, tzw. “Fortu Trump”.

Podczas niedawnej, kontrowersyjnej wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu marzenia te legły w gruzach (pisaliśmy tym tutaj). Trump nie tylko jest niezwykle kontrowersyjnym politykiem, ale też, z dużą dozą prawdopodobieństwa, wkrótce pożegna się z fotelem prezydenta. Przy braku realnej współpracy z Węgrami, przy naruszeniach zasad praworządności UE, homofobicznych nagonkach władzy i hamowaniu polityki klimatycznej Unii, Polska staje przed perspektywą zupełnego osamotnienia na arenie międzynarodowej.

Popularne

Do góry